Na dachu

„Życie na dachu

sobie płynie.

Rodzą się wróble,

tańczą ptaszyny.

Tuptają wrony,

mewy tańcują.

Ogólnie mówiąc

głośno rajcują.

Zasrane dachówki,

a i rynny wiecie…

ale nie jest źle,

w końcu do środka nie leci.

Ale te hałasy.

Ale te tupoty!

Czemu takie ptaszki

robią takie odgłosy?

Czemu są takie głośne?

Czemu tak się jodłują?

Nie wiem, może tam na dachu

inne prawa obowiązują?

Może ponieważ wysoko,

to i wyższe standardy.

A i głośność wiecie,

nabiera w siebie petardy.

Mi jako Misia

jednak nie ciągnie do dachu.

Niech on mnie pilnuje,

strzeże od burzy i strachów.

Ale się nie będę wspinał.

Nawet nie będę podglądał.

Śpiewającego ptaszka posłucham,

ale wiecie bez oglądu.

Mi wysokości nie trzeba.

Ja tam wolę nizinę.

Lepiej mi się tu trawi,

gdy żołądek nie włazi na drabinę.”

Brrr… wysokości są straszne.

Serio.

A jak już nie ma miękkiego człowieka pod drzewem, to strach!!! LOL

Day 1833 of teaching how to be a bear… One thing is sure you just can not tell someone: don’t dream!!!

Day 1833 uczenia jak misiem być… Nikomu nie możesz zakazać marzeń!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Na dachu została wyłączona

Wstaję

„A tu sarna.

Wstaję, a tu dzicz niemarna.

Wzrok mi się ostrzy.

Znowu wiem, że dzień.

A tutaj dzicza.

Wronie piskle klnie.

No serio co za miejsce.

No serio co za czas.

Czy ja mam w ogrodzie

jakiś mały las?

Dobra mamy drzewka,

ale śpiącą zwierzynę?

Czy już tak zdziczeliśmy,

że odbija nam w padlinę?

A może po prostu,

wiecie, nadal śpię…

może jednak wrócę do łóżka,

bo chyba wciąż śnię.

Sarna do mnie mruga.

Chyba chce pogadać?

Nie, na pewno śpię.

To chyba dobra rada!”

No serio.

I wrona i jaskółka i sarna…

Dzicz mam.

Day 1832 of teaching how to be a bear… The most scare me those humans who talk to their god and hear answers!!!

Day 1832 uczenia jak misiem być… Najbardziej boję się ludzi, którzy rozmawiają z bogiem i on im odpowiada!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Wstaję została wyłączona

Bibelot

„Maleńka rzecz

kompletna nieprzydatność

po co ci to

pamiątka czy przeszłość.

Niewielka sprawa

wspomnienie

mgnienie

wszystkiego upamiętnienie.

A może zachcianka

wielka niewiadoma

chciałeś to masz

ale co to zmienia?

Więcej odkurzania

czasem spojrzenie

ale jakoś spokojność

daje ci to patrzenie.

Niby kompletna głupota

a jakoś tak mizia

niby nic wielkiego

a jednak, nie malizna.

Każdy ma coś takiego

niektórzy się nie przyznają

inni znowu zbieracze

hordują to, upajlają.

Życie, wiadomo każdy inny

więc i inne bibeloty

jedne takie fikuśne

inne, jak kij od miotły.”

No wiecie… coś.

A czasem coś, to bardzo wiele.

Czasem nawet wszystko.

Day 1831 of teaching how to be a bear… If the fashion tells you, you must have a huge fat ass, just fart it!!!

Day 1831 uczenia jak misiem być… Jak ci moda każe mieć wielką dupę, pierdzij to!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Bibelot została wyłączona

Huśtawka

„W górę i w dół

i w dół i górę.

Połknąłem muchę

dotknąłem chmurę.

W górę i w dół

i w dół i w górę.

Trzeszczą mi sznurki

pode mną świat miguje.

I w górę i w dół

w dół też i górę.

Znowu się bujam

w żołądku mi się kotłuje.

Oj było nie jeść

chyba tego kebaba.

Wyjść teraz chce ze mnie

i żadna to zabawa.

Tylko nie w górę

i nie w dół znowu.

Przestań mną bujać

przestań na bogów!!!

Nie chcę już w górę

nie chcę w dół też.

Serio, dość mam

daj mi z huśtawki zejść!!!”

Hihihi…

No dobra, nigdy nie jadłem kebaba.

Serio!!!

Day 1830 of teaching how to be a bear… To be honest, you can trust only no one!!!

Day 1830 uczenia jak misiem być… Tak naprawdę nikomu nie możesz wierzyć!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Huśtawka została wyłączona

Trawa

„Nie rośnie.

Nie wzbija.

Nie podnosi się.

Nie przemija.

Ogólnie jest taka.

Wiecie nieruchawa.

W kolorze blada.

Lekko brunatnawa.

Niziutka malutka.

Całkiem niski lewel.

Jak nią poruszysz

wyskoczy ci w niebo.

No więc podlewanko.

W końcu Miś ma ogródek.

Wieczorami więc latam

z konewką na rolę.

Ale trawa, serio.

Czy to trza podlewać?

Czy uznać, że susza

i już to olewać?

Bo po co jest trawa?

No tak naprawdę pytam?

Łączka byłaby miła,

ale pewno już by znikła.

Zaschłaby i tyle.

Zaschłaby na całego.

A trawa, cóż, może jej przejdzie.

Może do lutego?”

No susza no…

I tyle.

Sucha bardzo.

Day 1829 of teaching how to be a bear… Very mostly those who nod their heads, do not listen!!!

Day 1829 uczenia jak misiem być… Najczęściej, choć kiwają głową i tak nie słuchają!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Trawa została wyłączona

Susza

„Jakby mi z futra

cała woda wyszła

jakby już w ustach

była ona susza.

Jakbym nie mógł

właściwie oddychać

jakbym już serio

nie nawilgał.

Jakby to wszystko

nagle się spustyniło

jakby naprawdę

skamieniło, spiaszczyło.

Nic nie chce rośnąć

się wcale nie dziwię

bo wody nie ma

trzeci miesiąc idzie.

Susza jest straszna

z trawnika potpouri

ogólnie buka

strasznie wszystko boli.

Bo koniec wiosny

a ognisk nie będzie

zero świętowania

czyli wiedźm nie ubędzie?

Ot takie wiecie

z Wyspy etnografie

obchody przychody

ale susza, więc kicha bracie!”

No serio.

Mówię wam, wszystko w beżach…

Strasznie to smutne.

Day 1828 of teaching how to be a bear… Smiling all the time is not easy, but some people can do it so freely!!!

Day 1828 uczenia jak misiem być… Wcale nie tak łatwo wciąż się uśmiechać, a jednak niektórym przychodzi to tak łatwo!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Susza została wyłączona

Tipi w ogródku

„Wyrosło mi nagle

tipi w ogródku.

Dziwne zielone

i puste w środku.

Takie siatkowe

z czarnymi patykami.

O co w tym chodzi

ciekawi mnie to i mami.

Wyłażę z Chatki

przyglądam się ustrojstwu.

A tam truskawki stoją

parada w wojsku.

Stoją zamknięte

czy też tylko bezpieczne?

By ich nie pożarły

ptaki złorzeczne.

By dla Masława

wiecie owocki zostały.

By czerwone były

by się krzaczków trzymały.

Dlatego no tipi

mam teraz w ogródku.

Może się zalęgną w nim

Indianie od środka?

Ale co będzie jak zeżrą truskawki?

Oj Masława wkurzyłyby takie nativove dodatki.”

Hihihi.

No trzeba było schować truskawki.

Serio… Masław przegrywał z ptakami!!! LOL

Day 1827 of teaching how to be a bear… The past never goes away!!!

Day 1827 uczenia jak misiem być… Bo to co było, tak naprawdę nigdy nie mija!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Tipi w ogródku została wyłączona

Kichaczu

„Zrobił mi się z Masława Kichaczu.

Serio kicha, aż pryska z rozpaczu.

Raz i dwa razy, a nawet naście.

Nie wiem co robić, chyba nie zasnę.

W końcu przestał, ale tylko na chwilę.

Smarka teraz, wkurza mnie na milę.

I nie wiem dlaczego, bo przecież się martwię.

Wiecie, o niego, czy coś go nie szarpie.

Może jest w nim, tam jakaś, bakcyla?

A może jednak, to ino epidemii chwila?

A może po prostu, te wiecie tam pyłki?

A może jednak uczulenia zmyłki?

Nie wiem, no nie wiem, ale się martwię.

A przez to jeść nie mogę, straszny zacier.

Kicha i kicha, no wiecie Kichaczu.

Może go wynająć, do cyrku za coś?

Może da się na tym, no jakoś zarobić?

Żem taki nieczuły?

Przecież nie każę go dobić!!!

Kocham go nawet, jak mi tak kicha.

Choć chcę mu przywalić metalową michą.”

No naprawdę.

I to tyle razy.

… dobrze, że nie sika!!! LOL

Day 1826 of teaching how to be a bear… Sometimes you got to step deep inside of yourself to find that friendly soul!!!

Day 1826 uczenia jak misiem być… Czasem trzeba wejść bardzo głęboko w samego siebie, by odnaleźć oną przyjazną duszę!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Kichaczu została wyłączona

Robala

„Przyczepiła się do mnie

robala.

Czarna taka, całkiem

niemała.

Przyczepiła się, odczepić

się nie chce.

Dreszcze we mnie wzbudza

wiecznie.

Myślę sobie, ściągnę koszulę

ale ona z powrotem niby czule.

Myślę sobie, wyczeszę futro

ale ona wciąż dziwnie, cichutko.

Myślę sobie, ubiję gnidę

ale dziwnie tak, już jej nie widzę…

Gdzież się podziała ona

robala?

Niby krótko była, ale

już się odkochała?

A może wiecie, myśl straszna

kosmiczna.

Coś miała z aliena i jest teraz

we mnie niemistyczna?

Wylezie kiedyś, świat zaatakuje

może i zniszczy

może zrujnuje?

A po co myśleć o tym teraz?

Lepiej coś zjeść,

robalom nara!!!”

Brrrr…

Nie bardzo lubię robale.

Serio.

Day 1825 of teaching how to be a bear… Life is a path full of choices and weird repetitions!!!

Day 1825 uczenia jak misiem być… Życie, to droga pełna dziwnych wyborów i powtórzeń!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Robala została wyłączona

Mucha

„Zagłado ty snu Misia!

Jakoś się rozbestwiłaś dzisiaj!!!

Ty podła!

Okrutna.

Ty gnido!

Bezczelna w swej prostocie.

Brutalna w działaniu.

Czy na myśl o mnie

łakoma się stałaś w nękaniu?

Niewierna ty.

Łamiąca słowa…

się umawialiśmy,

że od mej sypialni WONa!!!

Szczególnie, gdy śpię tu.

Szczególnie, gdy próbuję.

Wyśnić światy jakieś,

gdy no przecież nocuję.

Nie ważne, że już świt.

Nie ważne, że już przecież dnieje!

U nas teraz noce jasne.

Ty mnie nie rób w bambuko.

Wredna ty, ugryzłaś mnie w łapę!!!

Oj ubiję cię podła.

Wcale nie będę eko.

Jak ty mi tak, to wiesz już,

że zaszło to za daleko!!!

Już trzymam dłoń zagłady.

Już serio działam…

i kurna truchło mi umknęło,

nosz, znajdzie się przy sprzątaniu.”

Hihihi.

Muchy to zło.

I tyle!!!

Day 1824 of teaching how to be a bear… Take care of this what you love because others don’t!!!

Day 1824 uczenia jak misiem być… Dbaj o to, co kochasz, bo inni o to nie dbają!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Mucha została wyłączona