Pod górkę

„Tup tup tup,

po kolei.

Łapa za łapą,

wiecie powoli.

Mocno pod górkę,

wielkie napięcie.

Jak mi coś trzaśnie,

będzie tąpnięcie.

Kamień, błotko,

kurcze chyba się potknę.

Ale nie, czekaj,

gałęzia mnie podeprze.

Dobra, ile jeszcze,

jeszcze ile do góry?

Kurcze, no daleko,

więc znowu tup tup pod górę.

Znowu łapa za łapą,

znowu wszelkie poty.

Weź mnie podnieś,

Miś mały, ma kłopoty.

Jak łapki małe,

szybciej się męczą,

więc weź Misia na rączki,

nie wypomni ci,

że stęczysz.

Że pocisz się,

że ziejesz.

Że całkiem jak piesek.

Po prostu ponieś Misia.

Miś lekki jak meszek.”

No ba!

Sami sobie pomyślcie, takie łapki śliczne, nie można męczyć.

Toż to logiczne!!!

Day 1800 of teaching how to be a bear… Sometimes this time comes and you just got you yell out everything from yourself!!!

Day 1800 uczenia jak misiem być… Bo czasem trzeba wszystko z siebie wykrzyczeć!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Pod górkę została wyłączona

Cuchnie troszku

„No po prawdzie,

nie ukrywam,

zresztą po co,

sprawa niewstydliwa.

Po co pomijać,

po co się zgrywać,

przecież się nie da

tego ukywać.

A zresztą wiecie,

całkiem normalność,

nic dziwacznego,

wiejska zwyczajność.

Nawet nad morzem,

nawet przy lesie,

no nie da się wiecie…

uciec, to się niesie.

Może i całkiem,

jakoś mocniej wiosną,

lecz to zrozumiałe,

choć nieradośnie…

No cuchnie kurcze,

wiecie wali nawozem,

kurcze smrodzi strasznie,

zamykaj okna, smrodu nalezie!!!”

Serio, masakra.

Bleeeeee…

Aż czasem łzawią oczy i pali pyszczek.

Day 1799 of teaching how to be a bear… The trees are beautiful and diversified, but humans prefer to look the same… be different, be you, but truly!!!

Day 1799 uczenia jak misiem być… Drzewa są piękne i różne, ale ludziom ostatnio zebrało się na monowyglądalość… bądź inny, ale tak naprawdę!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Cuchnie troszku została wyłączona

Czarymary

„… czary mary

łapciu kapciu

dziury bary

hapciu mapciu,

kohus pokus

miku fiku

sralis malis

kukuryku,

pierdu bimbu

ciotu kotu

kicha pika

kulapoktu,

gila mila

tra la la

kula dzida

pierziula,

ansu tansu

kura bura

dzień zielony

bierna fura,

czary mary

wot zaklęcie,

użyj go…

a komuś pęknie w gaciach zapięcie!!!”

Hihihi.

No spróbujcie.

No dalej. LOL

Day 1798 of teaching how to be a bear… Normality you are aware of does not have to be one!!!

Day 1798 uczenia jak misiem być… Normalność, którą znasz wcale nią być nie musi!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Czarymary została wyłączona

Kopenhawka

„Taka sobie,

kopenhawka…

jak przyjeżdża do nas,

to wrzaskliwa, dziarska.

Każdy z nich serio

lepszy od innego.

Zadziera nosa,

ale smrodek z pola na każdego.

Każdy ma metki,

ma każdy bila…

wielce drogiego,

co paliwo zeżera.

Każdy marudny,

każdy jakiś dziwny.

Ciągle chcą rozrywek,

jakby drzewa im nie wystarczyły.

Wiecie, bo w każdym państwie

taka jest warszawka…

coś nieokreślone,

coś z wielkiego miastka.

Coś, co serio całkiem

nie chce nic innego,

a jednak wyjeżdża

z miasta ukochanego?”

No właśnie…

Jak chcesz miasta, nie wybywasz na wieś, więc…

… czemu to robią?

Day 1797 of teaching how to be a bear… Someone smiling may not be in a smiley mood!!!

Day 1797 uczenia jak misiem być… To, że ktoś się uśmiecha, nie znaczy, że tak się czuje!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Kopenhawka została wyłączona

Łabędzia cień

„Widziałem łabędzia cień,

gdy powoli ku mnie skradał się.

Widziałem… obrzydły cień,

gdy sycząc rzucił się na mnie.

Wstrętny, a mówią dostojny ptak,

ciekawe jak smakuje piekąc się na wspak?

Ciekawe czy nadzienie do niego potrzebne,

bo wystraszył mnie skurczybyk niemożebnie.

Omal nie pogryzł mi Ptaszydła,

choć dla niego to kanibalizm by był,

sprawa to aktywna…

Wystraszył ją, a nic nie zrobiła,

omal mnie z ramion jej nie wyrwał,

a przecież się nawet do niego nie zbliżyła.

Na brzegu morza, przy skałach siedziała,

to on podpłynął z oddali,

nie do gniazda…

Specjalnie by ją wystraszyć,

by skruszyć spokojność,

oj wredny z niego skurkowaniec,

sprawa to jednoznaczna.

Gdzieś mam cię obrzydliwcu!

Nic ci nie zrobiłem.

Uważaj, bo następnym razem

wrócę z masłem i rozmarynem!!!”

Albo inną przyprawą.

Jak się przyrządza takowego ptaszka?

Ktoś wie? Jak kurczak?

Day 1796 of teaching how to be a bear… Sometimes it is so good to wrap up something and never look at it again!!!

Day 1796 uczenia jak misiem być… Czasem tak dobrze coś spakować i nigdy już na to nie patrzeć!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Łabędzia cień została wyłączona

Rdza

„Rdza to dziwna sprawa.

Taka nieoczywista.

Łapie wiecie tych,

którym oczywista.

Łapie metalowych,

tych wszelako lśniących,

jakby chciała im dopiec,

że oni dumnie milczący.

Łapie, gdy oni tylko,

wiecie się podmoką,

no i z czasem nie obschną,

zapomną się, nie obrócą…

Łapie ich i się trzyma.

Z czasem jest nawet gryząca.

Ogólnie, zwykły proces,

starzenie tego, co lśniące.

A jednak w tych przebarwieniach,

onej krwawej konstrukcji

no jest i jakieś piękno.

Jakaś pieśń destrukcji.

Jakaś i definicja.

Wiecie wszelkie przemijanie.

Ale za smutno o tym myśleć,

więc spadam na śniadanie.”

Brrr…

No to pa. O czwartej rano.

Co za czasy!!! LOL

Day 1795 of teaching how to be a bear… Make yourself happy, however crazy it may sound!!!

Day 1795 uczenia jak misiem być… Rób sobie dobrze, jakkolwiek to brzmi!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Rdza została wyłączona

Koło

„Kręci się kręci,

jeśli się je popchnie,

zębiska ma wielkie,

chyba mnie potnie.

Albo pocharata,

wiecie zębiskami,

takie koło wielkie

z rdzawymi naciekami.

Ogólnie artystyczne,

z tymi brązami,

odcieniami wszelkimi

i wiecie, rzeźbami.

Kiedyś chyba niebieskie,

a może i czerwone,

teraz tylko rdzawe,

czasem zadumione.

Ogólnie zaskoczone,

że już nie połyskliwe,

ale wciąż gotowe,

ku robocie napastliwe.

Stoi sobie w porcie,

na dziwnej konstrukcji,

wiecie ono koło,

o zębistej obstrukcji.

Chyba mnie przeraża,

chyba się go boję,

więc sorry, ale sobie idę,

dłużej tu nie stoję…”

Ech.

No wiecie, różne rzeczy spotyka się nad morzem.

Bardzo różne, serio!!!

Day 1794 of teaching how to be a bear… Sometimes you got to do what you got to do, what you hate; so try to make it very rare!!!

Day 1794 uczenia jak misiem być… Czasem musisz robić rzeczy, których nie lubisz, rób więc tak, by było ich jak najmniej!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Koło została wyłączona

Eurowizja

„Wikingi tancują,

po morzach szarżują

i wszędzie zaś słychać

donośny ich trel.

Może berserki,

odsetek niewielki,

brodaci, włosiaci,

bogiem im Odyn i Thor.

A teraz na scenie,

może to przewidzenie,

może i marazm,

miraż i szkwał.

Dwa maszty ruchawe,

śnieg leci im z prawej,

a oni tupaja,

znów berserk w nich gra.

No dobra, nierówno,

może i płaczuchno,

ale no wiecie,

coś w nich jest.

A potem pytanie,

dziwnie im zadane,

gdy baba muska

za brodę jednego…

Że no przeca Vikingi,

ale oni na pewno pokojowe,

bo jak nie przecież,

to polityczny zonk.

I znowu uśmiech,

i wiecie kłamanie,

bo to do kamery,

więc politycznie musi być.

Ech Eurowizja,

kit w każdego widza,

Rosja poległa,

czy ktoś ogląda to?

Tych pogłaskajmy,

bo chłopiec z chłopcem,

a ten bidulek, cierpienie mi nieobce.

Nie da się słuchać.

Koszmar, ludzki pain…

Ale Wikingi,

fajne były, hail i hej!!!”

No serio…

Dobra, piosenka była o poddaniu się i gadaniu, ale serio?

Serio? Tak, w przeszłości takie rzeczy się zdarzały. Ale serio… sporadycznie i nigdy nie kończyły dobrze.

Day 1793 of teaching how to be a bear… Life can be easier, but life is unaware of it!!!

Day 1793 uczenia jak misiem być… Życie może być łatwiejsze, ale chyba o tym nie wie!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Eurowizja została wyłączona

Rybki bez pozłoty

„W kamiennej niszy,

granitowym basenie,

pluskają się rybki,

co złote mają odzienie.

Wiecie wielkie takie,

choć basenik na klifie wysoko,

jak się tutaj dostały,

czy skakać umieją, czy ktoś im dał w oko?

A może jednak…

ej, to moje kanapki.

Oddajcie moje chipsy!!!

Ej, złodziejskie gagatki!!!

Nosz małpy, świnie, gubałówki!

Zeżarły Misiowe wałówki.

No ja tak można,

ja przecież przyjaźnie,

a one mnie obżarły…

złote rybki, dziwnie ważne.

Goryle, knurki, karpatki!

Oddawać żarcie… blee, mokre.

Idę prać swoje szmatki.

Ale wrócę tu jeszcze.

Jeszcze pogadamy,

bo choć mówią, że dzieci i ryby,

to my już zbyt dobrze się znamy!!!”

No serio.

Idę kifem, a ta głęboki zbiornik kamienny i ryby w nim.

Żerte i napastliwe!!!

Day 1792 of teaching how to be a bear… This one should be a teacher who not knows everything, but the one full of knowledge who is aware of his own lack of knowing everything!!!

Day 1792 uczenia jak misiem być… Uczyć powinien nie ten, co wiele wie, ale ten co wiedząc, zdaje sobie sprawy ze swej wciąż niewiedzy!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Rybki bez pozłoty została wyłączona

Okno

„Napierniczają mi się mocno,

wiecie, czarne ptaszki w ogródku.

Nie wiem czy mają problemy,

czy jakiś powód do smutku?

A może tylko zwyczajnie,

chcą sobie dać w dzioba?

A może jakoś tak wiecie

działa na nie pogoda?

Może to też być taka,

ćwiczeń wiecie metoda,

albo może coś więcej?

Religia, magia, przyroda?

A może to dlatego,

że w oknie stoję?

Może to ja,

a może okna podwoje?

A może jednak ni ja

ni architektury?

Może tak lubują się

w grzmoceniu wzajemnie swej postury?

Potem piórko w trawie znajduję.

Moje jest,

w oknie się je uplasuje…”

Hihihi.

No taki ptasi czas pewno.

I tyle. A może nie?

Day 1791 of teaching how to be a bear… You can swing as high as you can, but still, you will never touch the sky: but this sky can one day fall on your head!!!

Day 1791 uczenia jak misiem być… Chociażby nie wiem jak byś się huśtał i tak nie dotkniesz nieba, ale ono niebo może ci spaść na głowę!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Okno została wyłączona