Pochmurność

„Od dniu kilku mamy pochmurność.

Przecinaną słońcem, ale jednak szarulność.

Wiecie wszyscy chcą deszczu.

Susza nas dobija.

Ale choć obiecują, to jednak nie pada.

Taka wiecie szarość po dniach słoneczności

to dziwna jest mocno, odpoczywalność.

W końcu oczy nie bolą

w końcu Misiowi lżej.

Ale jednak jakoś dziwnie.

Bez deszczu smutno jest.

Bez deszczu źle gra mi w brzuszku.

Bez deszczu ogólnie nie czyści.

I podlewać tyle muszę.

I ogródek czyścić…

I trawa trzaska pod łapami i dziwnie jest bolesna.

Ogólnie siedzieć się nie da, gryzie, kłuje i trzaska.

Ale taka pochmurność, choć do zdjęć kiepska

to serio jest cudowna.

Szara, miękka, łóżkolepsza…

Mogłaby trochę zostać, wiecie tak z nami.

Misiowi pasuje, szczególnie z wiatrem i poduchami!”

Ech…

I znowu słonko.

Ale padało w nocy.

Day 1858 of teaching how to be a bear… Don’t explain/justify your own life to others!!!

Day 1858 uczenia jak misiem być… Nie tłumacz się innym z własnego życia!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Pochmurność została wyłączona

Market

„Jak co roku

znaczy od lat kilku

się u nas respi

market wielki.

Oczywista w stolicy

bo przecież gdzie indziej

pełno wtedy ludziska

a i smaki przednie.

Są wiecie szyneczki

nawet parmeńskie

są i kiełbasy

of course, że niemieckie.

Są ciastka jakieś

fudge i cukrasy

są rzeźby metalowe

i są ciuchasy.

Ale co najlepsze

to, że z różnych krajów

więc jakby jesteś

na wakacjach w ich żarcia raju…

Są i zapachy

są i ludzi pachy

są też wiecie wszelkie

zabawne drobiazgi.

Ale Miś bidulek

ino se popatrzy

ale tak to jest

jak się słodyczą własną

nie da zapłacić!”

No nie.

I to jest świństwo wam powiem.

Wielkie świństwo!!!

Day 1857 of teaching how to be a bear… Sometimes everything is just not going on!!!

Day 1857 uczenia jak misiem być… Czasem po prostu nic nie wychodzi!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Market została wyłączona

Fryty z rybą

„Fryty i ryba

danie sławetne

bardzo nadmorskie

bardzo angielskie.

A może belgijskie

kurcze kto wie

kto był pierwszy

by wymyślić je?

No i wiecie

co z dodatkami

czy majonezy

czy z keczupami?

A może wiecie

ta po wyspowemu

z taką maziają

smaczną w odcieniu dzikiemu?

Czy w te czy wewte

czy wiecie inaczej

zjadłbym kilka porcji

bez politycznych znaczeń.

Zjadłbym je nad morzem

może i nad jeziorem

mi miejsce nieważne

byle porcje były spore!!!”

No co.

Ja bym zjadł.

Dużo!!!

Day 1856 of teaching how to be a bear… Life has so many possibilities to which you can say NO!!!

Day 1856 uczenia jak misiem być… Życie to wiele możliwości, którym spokojnie możesz powiedzieć NIE!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Fryty z rybą została wyłączona

Hot dog

„Ogólnie w życiu

kilka jadłem rodzajów.

Wiecie buły z kiełbaską

smaku prosto z raju.

Może być jedna w długiej bule

takiej na pół przeciętej.

Do tego mogą być dodatki

nawet warzywne, niechętnie!

Ja kocham te w bule magicznej

ogólnie wiecie tajemnej,

w której kiełbaska wsadzona,

że ino jej końcówka wystawa.

Ma może w środku majonez,

ma może i keczupa,

albo wiecie ostrego

takiego musztarducha.

Kiełbaski różne być mogą,

od świata części to zależy,

ale wszystkie są smaczne,

mój zmysł ku każdej bieży.

No więc kto z was na hot doga?

Ale pamiętajcie, że stawiacie.

Bo ja mały biedny Miś,

wiecie na darmowym etacie!!!”

No właśnie…

Ech.

Straszne.

Day 1855 of teaching how to be a bear… So often only one moment of a day can make it amazing!!!

Day 1855 uczenia jak misiem być… Tak często tylko jedna chwila w dniu może sprawić, że będzie on cudowny!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Hot dog została wyłączona

Kanapka

„Czasem zwyczajnie

największa to frajda

taka kanapka

wiecie, normalna.

Dwie pajdki chleba

masełko czy sosik

do tego mięsko

i może sera cosik?

A może taka

całkiem fikuśna

z dodatkiem majonezu

ogórem i kotleta buźką?

Albo wiecie

taka kanapka

co tylko buła

a w niej wielka golonka?

No przecież wiecie

to prosta sprawa

a taka wygodna

i taka ciekawa!

Zawijasz w papier

albo serwetkę

i bierzesz ją ze sobą

na każdą wycieczkę.

Bierzesz do pracy.

Bierzesz na imprezkę.

Lub robisz zwyczajnie

by nakarmić rodzinkę.

Zwyczajna sprawa

taka kanapka.

A przecież jest w niej

i magia i zabawka!!!”

No serio.

… to taka idealność…

A może tak model dwie pajdki grubej szynki i między nimi sos? LOL

Day 1854 of teaching how to be a bear… Because dreams sometimes are so much more than so called reality!!!

Day 1854 uczenia jak misiem być… Bo sny czasem to więcej niż tak zwana rzeczywistość!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Kanapka została wyłączona

W porcie fale

„A w porcie są fale.

Fale duże i małe.

Niektóre grzywki mają,

inne znowu na glace się golą.

Jedna z chęcią zjadłyby misia.

Inne znowu mocno niegłodne dzisiaj.

Fale wiecie

o różnej wielkości.

Fale takie i fale, co w nich coś

rośnie i gości.

I oto znowu

są wiecie fale.

Chociaż nie wieje dziś.

Wcale a wcale!!!

… więc skąd te fale?

Wielkie i małe?

Czy krakeny pierdzą?

Morza mają wzdęcia?

Skąd no te fale?

Ze statkowego zacięcia?

A może po prostu

tak to już jest…

że istnieją sobie fale,

a czasem sobie nie!!!”

No właśnie.

To jak to jest?

I co z tymi cząsteczkami?

Day 1853 of teaching how to be a bear… The past is only a bunch of things we had forgotten about!!!

Day 1853 uczenia jak misiem być… Przeszłość, to tylko masa rzeczy, o których zapomnieliśmy!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania W porcie fale została wyłączona

Znowu skały

„Bo ich u nas dużo

bo takie fajne

bo kolory mają

kształty kształtne.

Bo po prostu są

no i drogi na nich

i jeszcze porosty

i suchość je chroni.

Bo są tak wysoko

bo usiąść na nich można

popatrzeć na nisoko

fale pooglądać.

Bo wspinać się można

i tańczyć nawet

i po prostu spoglądać

a może i marzyć.

Bo skały są fajne

ale uważajcie na miękkie

to nie są skały

a trolle gówienka!!!

Może i wielkie

może i zastałe

ale wsiąść w takie

śmierdzenie zapewnione!!!”

Hihihi…

A co, to magiczna wyspa!

Ale magia też kupy wali.

Day 1852 of teaching how to be a bear… Age is a matter of eating ice cream at midnight, but in fact not willing to do it somehow!!!

Day 1852 uczenia jak misiem być… Wiek to tylko sprawa możliwości jedzenia lodów o północy, ale jakoś się ich nie chce!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Znowu skały została wyłączona

Latarniowo

„Stoi sobie latarnia

na cyplu z widokiem.

Stoi sobie nie świeci

bo stała się domem.

Domem telewizyjnym

wiecie, mocno chwalonym.

Wynająć sobie ją można

by była wakacyjnym domem.

Ale czy to wciąż latarnia

no jeśli nie świeci?

I czy dom to jest

jeśli wygląda jak zameczek?

Serio te definicje

to czasem mnie dobijają.

No niby to latarnia

a jednak światłem nie wabi.

Tak wiecie mnie fascynuje.

Tak mocno jakoś pociąga.

Widok z niej jest piękny

no i morza potęga

dookoła

szumi

wali

wieje

mokrzy

fali…

Oj mewy, ekhm…

no i już mi myślenie osrali!”

Ech…

Ale jakby ktoś chciał, to w Svaneke czeka.

Serio. Z hottubem!

Day 1851 of teaching how to be a bear… Some of us have too much sun an some too much rain!!!

Day 1851 uczenia jak misiem być… Jedni za dużo mają słońca inni znowu zbyt wiele deszczu!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Latarniowo została wyłączona

Głowa w trawie

„Leży se łeb w trawie.

Serio, ja nie zmyślam.

Właśnie go znaleźliśmy.

Serio, dziwna twarz to.

Leży sobie, nie gada.

Porostami pokryty.

Nochal ma gigantyczny.

Może z Wielkanocnej przybyty?

A może komuś odpadł?

Może ktoś poszukuje?

Bo wygląda na mądry.

Mózgu też dużo chyba trenuje.

Wpatrzony tak w niebiosa.

W ono niebo błękitne.

Leży sobie łeb w trawie.

Trawie mocno nikłej.

Leży i się smaży.

No jak wiecie wszyscy my.

I tak jakoś mi smutno,

że nie leży bliżej mnie.

Może byśmy pogadali?

O tym i o tamtym…

ale mieszka daleko.

Cóż, pobite gary!!!”

No serio.

Cały łeb, ale bez korpusika.

Hmmm… Ptaszydło ma teorię, ale ja tylko pogaduchy. LOL

Day 1850 of teaching how to be a bear… Sometimes a long, hard walk is the only way to run away from the internet!!!

Day 1850 uczenia jak misiem być… Czasem długi spacer to jedyne wyjście, by uciec od internetów!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Głowa w trawie została wyłączona

Plaża z kamulcami

„Na plaży z kamulcami

to są same skarby.

Są kamienie jasne

i ciemne, co mają szczerby.

Są takie w świńskich kształtach

i takie gładkie, łagodne.

Są wielkie i małe

i takie, no niewygodne.

Ogólnie na takiej plaży

to trudno się siedzi.

Tu coś cię uwiera

tam znowu śmierdzi.

No nikt tak serio

nie wie co pod kamulcami.

Być tam może wszystko

zakryte przed nami.

Ale taka plaża

to ekstaza wyobraźni.

Bo czy tamte głazy

nie wyglądają jak facet nagi?

Oj, to jednak facet

oj uciekaj Ptaszydło.

Chyba mu się nie spodobało

jak żeś na niego nadepło!!!”

Hihihi…

No wiecie.

Można się pomylić! Ha ha ha!!!

Day 1849 of teaching how to be a bear… Sometimes it is good to listen deep to yourself, although it may be only dumb blah blah blah!!!

Day 1849 uczenia jak misiem być… Czasem dobrze jest wsłuchać się w siebie, choć tylko bablasz pierdoły!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Plaża z kamulcami została wyłączona