O potrzebie chwil…

„Po prostu zwyczajnie,

jest taka potrzeba,

by chwil szalonych

mieć ile wlezie.

Bez przygotowania,

bez żadnego treningu,

po prostu nagle skakać,

całkiem bez tjuningu.

Albo rechotać się

całkiem, jak łeb szalony,

któremu nie trzeba powodu,

co śmieje się nawet do żony.

Nagle bez okazji,

wsadził łeb w tortownicę,

nagle po prostu wylizać

pełną kruszonki stolnicę.

Albo jak pięciolatek,

nieświadom kaloryczności,

zeżreć dwa słoje nutelli

i nie mieć nudności.

Bo czasem zwyczajnie trzeba.

Bo po prostu to jest życie!

Pozwolić sobie na deszczowe pląsy,

a nie pod dachem kwaśnieć skrycie.”

… więc pozwalajcie sobie.

I nie bądźcie dorośli!

To jest obrzydliwie nudne, od dorosłości ma się zmarszczki i pryszcze na pupie!!! I śmierdzące skarpety!

Day 321 of teaching how to be a bear… Wherever you go, always take you with you, so… you can blame only you for not taking a map!

Dzień 321 uczenia jak misiem być… Gdziekolwiek idziesz i tak zabierasz siebie ze sobą, więc zawsze miej ino do siebie pretensje o brak mapy!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.