Czy w dziczy czy w głuszy…

„Czy w dziczy, czy w głuszy,

no coś cię czasem ruszy,

nagle chcesz skopać korzenie,

no ja siebie nie zmienię.

Czasem nawet me cierpliwości

tracą swe kaloryczności,

no i wtedy wkurnicz nachodzi,

co niszczy, nic nie płodzi…

Wtedy uciekam daleko

i ciałem i myślą nielekką,

coś fizycznie głaszczę,

coś wybiegam, wytrzaskam, zmiażdżę.

Bo czasem trzeba upuścić

tej pary, co uszami młóci,

jakoś tak z siebie wywalić,

to co cieleśnie niespalim…

Bo w końcu każdy z nas to maszyna,

ja słodka i cudna,

Ptaszydło zaś to cała Hiroszima.

Ale i jedno i drugie upuszcza,

czasem parowo popuszcza.

A potem znowu ciasteczka, pierdoły,

bo świat się kręci dalej czyś ubrany czy goły!!!”

Hahahaha…

No czasem trzeba potrzaskać kamienie, albo wyskakać nerwa.

Czasem trzeba…

Day 357 of teaching how to be a bear… When you just can not take it no more, shut the doors, take a sandwich and go into the forest!!! The wild will fix everything. If not at least you will breath it in!

Dzień 357 uczenia jak misiem być… Jak już się nie da więcej, trzaśnij drzwiami, kanapka w kieszeń i idź w las! Las naprawi wszystko, a jak nie, to się przynajmniej sztachniesz żywiczką.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.