A w upale

„Gorąc się leje,

żar ptak szaleje,

całkiem mnie piekli,

plusz mam dziwnie miękki.

Pocą mi się łapy,

pocę się w ogonie,

w uszach coś chlupocze…

pomasujesz mi skronie?

A oni gadają,

jakoś ich się gorąc nie ima?

Wciąż klepią oceny

w internecie nawet poglądy się zżyna!

Ten obraża tego,

ten zamiast się uśmiechnąć,

musiał wytknąć tamtej

wystającą podszewkę…

A ja wam powiem jedno,

internet pamięć ma,

ciekawe jak się poczujecie,

gdy rzucą wam to w twarz?

Gdy szef dojrzy przyszły,

jaka z was jest świnia,

a potem się zaśmieje,

z papieru pod butem olbrzyma!”

Internet i upał…

Nie rozumiem zależności, ale ci co gadają, a nie robią, to gorąc ich zdaje się nie spowalniać. A nic to… idę do lodówki! Poczytać!

A moze lodzika?

Day 412 of teaching how to be a bear… Usually language is something what you do not you spit out!!!

Dzień 412 uczenia jak misiem być… Częściej język to coś, co robisz, nie czym opluwasz innych!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.