Nasionka lotnicze

„Pas jest czysty,

nielodzony,

prosty taki,

oświetlony.

Czas startować,

pasy zapięte,

torby w gotowości,

rzyganie rozpoczęte.

Skrzydła więc do góry,

stopy wody pod nimi,

szybko tak do góry…

ziuuu się wzlecimy.

I lecą w tą i tamtą,

całkiem według planu,

a potem tam gdzie spadną

drzewo będzie panem.

Jedne mają skrzydełka

całkiem helikopterowe,

inne znowu cienkie,

takie wystrzałowe.

Te lecą powoli,

beczkę wciąż robiąc,

tamte dały się ponieść wronom,

za darmo się noszą.

Ale czy to ważne,

jak i gdzie daleko?

Najważniejsze przecież,

by odnaleźć swoją Mekkę.”

No właśnie…

Miejsce w życiu, życie w miejscu… się zrobiłem refleksyjny no!!!

Czas na cukrasa!!!

Day 510 of teaching how to be a bear… When you need to say something, stuff yourself with cake… sometimes it is really awesome to let the cake speak for you.!!!

Dzień 510 uczenia jak misiem być… Jeśli serio musisz coś powiedzieć, napchaj się torcikiem… czasem serio lepiej pozwolić ciastuszku mówić za siebie!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.