Czeresienki

„Mam ja codzienny widok

na drzewo.

Ostatnio na nim się dzieje

coś nowego.

Coś się czerwieni i żółci

się coś,

coś tam tańcuje, buńczycznie

bulgocze coś.

Nawet dziwne wrony, które

są codziennością,

jakoś omijają teraz to, co jest

moją czereśnią.

Może ona i Strażniczka, może i wiekowa

jest,

ale jednak taka moja, wiecie, kochana,

czy ją jeść?

Kocham czeresienki, nawet bez

robaka,

kocham ich pesteczki, łatwo dają z

palców drapaka.

Ale czy już dojrzały owe,

klejnociki?

Czy można je już zrywać,

i zjadać i bekać,

zrobić zupkę i kompocik,

drzemik, a może i mocniejszy deptacz?

Bo widzicie, problem z czereśnią taki,

jeżeli nie ułapisz swoich owocków,

zrobią to za ciebie ptaki.

I wot oto jest ekologia,

oto moc wysiewania,

zjadamy razem czeresienki…

a reszta to robota srania!!!”

IMG_5568

Hihihi

IMG_6855

No włacha, robić kupę trzeba, a czeresienki są super!

IMG_5473

Mniam!

IMG_5474

Day 775 of teaching how to be a bear… Believe in your own „Idonotwantto”!!!

Dzień 775 uczenia jak misiem być… Uwierz swojemu „niechcemisieniu”!!!

IMG_6769

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.