Joga dla ogona

„No ćwiczyć trzeba, wiecie rozciąganie.

Łyżkę podnosisz, potem siorbanie.

Naciągasz muskuł, wciągasz pyszczysko

i już rozgrzane masz w buzi wszystko.

I samo żucie, no przecież to męka.

Pracuje żuchwa, pracuje szczęka.

I to siedzenie, wiecie trza ostrożnie

wybierać miejsca, gdzie chce się jeść wygodnie.

Ale wielu wszelako zapomina o ważnym,

o jodze dla ogona, czymś mocno wyraźnym.

Najpierw podnoszenie, poem opuszczanie.

Trochę machasz w prawo, w lewo też machanie.

Ale nie nadmiernie, spokojnie oddychamy,

bo przecież to ma być joga, nawet i dla damy!!!

Potem to trudniejsze, no wiecie kręcimy…

uważajcie serio, w jakim miejscu to robimy!!!

A teraz wdech wydech i wiecie, gotowe.

Oto joga ogonowa, gdy w żołądku papu zdrowe.

Gdy reszta spraw, wiecie poukładana.

Joga dla ogona!!!

Dobra gdy się nie wstaje!!!”

IMG_0820

Hihihi.

IMG_0460

No co.

IMG_0817

Ćwiczy się!!!

IMG_0426

Day 1491 of teaching how to be a bear… Ghosts are real, but are so not tasty!!!

Day 1491 uczenia jak misiem być… Duchy istnieją, ale są niesmaczne!!!

IMG_0446

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.