Markecik

„Markecik, markecik

tu szal tu berecik.

Pod daszkiem, cieplusio

raczą się nie tylko kawusią.

Wieńce i bombki,

choinki i śpiewy.

Oj zdało by się

jeszcze lukrowej polewy.

Ten kupił soczek,

tamten czekoladkę.

A może komuś

wieniec na dokładkę?

U nas wiecie

wsio ekologicznie.

Tutaj stożki ze słomy,

tam szyszki…

ceny kosmiczne.

Ale może ktoś kupi?

Może ktoś się skusi.

O jest też i sztuka,

zerami trochę dusi.

Markecik, markecik

całkiem julowy.

Jak dla mnie to serio

urwanie w tłoku głowy,

więc siedzę bezpiecznie,

do Ptaszydła prztulony.

Fotkę sobie cyknę,

choć żem przerażony.”

No wiecie, nie było źle.

Ale jednak…

Nadmiar ludzi.

Day 1630 of teaching how to be a bear… If you really want something, it may not happen!!!

Day 1630 uczenia jak misiem być… Jeśli bardzo czegoś pragniesz, może ci całkiem się to nie trafić!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.