I znowu wieje

„I pizga i duje.

I pierdzi i trzęsie,

pluje, szarpuje.

I dzioba, w pingwiny,

na wsie pelikany.

I wiecie, no ogólnie,

wiele imion na wianie mamy.

Głównie przekleństwa,

a przecież wianie potrzebne.

Jak fajnie suszy,

jak pomaga powiewnie.

Jak na nim się leci,

jakoś normalniej…

Jak fajnie śpiewa,

stuka, nie jest poważne.

Wianie jest super.

Szczególnie, gdy pod kołdrą

cukrasy skitrałeś

i trzęsiesz portką.

Jak śpisz i nie słyszy,

jak ci tylko przygrywa.

Gdy dachu nie zabiera,

gdy dom ostaje gdzie trzeba.

I pizga i duje…

i wieje, od morza.

Jak rybą oberwiesz,

będzie jak maseczka morska!!!”

Hihihi…

No co?

No wieje! I gilgota!!!

Day 1698 of teaching how to be a bear… Evey road ends some day, unless it is a pretzel road!!!

Day 1698 uczenia jak misiem być… Każda droga kiedyś się kończy, chyba że to droga precel!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.