Jeść

„O rany Julek,

Ojej la Bogi!

Nosz przeca teraz

obiad to czas trwogi.

No i śniadanie,

ale nie kolacja,

bo kolacji nie tykaj,

podobno to wariacja.

Ogólnie mówiąc,

żarełko to problem.

Ogólnie mówiąc,

widać nikt nie zaznał głodu.

Głodu prawdziwego,

strasznej papraniny,

co sen odbiera

i mami nawet zieleniną.

Bo dziś to serio,

każdy nie je czegoś.

Każdy uczulony,

każdy ogólnie piernik.

Jedni mają powody,

inni ino marudzą,

ale kurcze nawet ja

pamiętam czasy, gdy żarcia nie było dużo.

Gdy jadło się co było.

Gdy nie było wyboru.

Gdy dziwnie się też tyło,

choć podobno bez przetworów.

Czy wyjście jest jakieś

z tej sytuacji?

Pewno!!! Jedz, co ci mózg podpowiada,

a nie przyciasne gatki.”

Ech!

Bo wiecie… jam stary, ale Ptaszydło to już antyk.

I zbyt wiele pamięta.

Day 1748 of teaching how to be a bear… Because sometimes it is soooo good to turn yourself off!!!

Day 1748 uczenia jak misiem być… Bo czasem tak fajnie jest się wyłączyć!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.