Grzebień

„Tak teraz myślę,

po całej przygodzie,

że może i czesanie

potrzebne jest drodze?

Może one trawki

też potrzebują lśnienia,

te one co pośrodku

suną ścieżkowienia?

Może chciały loków,

może wiecie fal,

a może stokrotkom

zamarzył się bal?

Bo grzebienia spotkałem,

tuż na środku ścieżki,

niby nie o końca

wiecie takiej leśnej.

Takiej między domkami

wiecie prowadzonej,

ot tak letniskowej,

dziwnie nastroszonej.

Szary był, zombiaczy,

zębiska miał ostre…

aż rwał się do pracy,

więc może czesze teraz zarosty?

Może czesze meszki,

czesze też i zarośla,

bo wiecie pracoholik,

co dawno pracy nie dostał?

No to sobie czesze,

jak ludzie nie patrzą,

bo ci przewrażliwieni

jeszcze by się tym zaciął?”

Hihihi…

Ale serio, drzewiej więcej onych grzebieni na drogach było.

Ech…

Day 1774 of teaching how to be a bear… Tuesday is usually a bit longer Monday!!!

Day 1774 uczenia jak misiem być… Wtorek to często ino przedłużenie poniedziałku!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.