Lipiec

„Mija lipiec.

Miesiąc wakacji.

Mija sobie.

Z gorącej racji.

Mija bez deszczu.

Mija w słońcu.

Bez koszenia trawy.

Mija w końcu.

Nie będę tęsknił.

Serio, na pewno.

Blech! Gorąco mi!

W futro i w pomiędzy.

Idź sobie, idź.

Sproś może sierpień chłodniejszy.

Kurde, co jak jednak

on twój bliźniak mocniejszy?

Co jak zmiany nie będzie?

Co jak się nie polepszy?

Powietrze siuśkami

śmierdzieć nie przestanie…

całkiem nas tutaj

wususzy, nie wywietrzy?

Co jeśli upały

nigdy nie miną?

Co jeśli będę

wkrótce pustynią?

Nie, nie chcę myśleć.

Nie, nie chcę o tym.

Dość już mam tego…

POOOOOOOOOOOOOOOOOMOCYYYYY!!!”

Bleee!!!

Straszna ta pogoda.

Serio. Bolesna.

Day 1873 of teaching how to be a bear… When I say: I am sorry, I really am!!!

Day 1873 uczenia jak misiem być… Kiedy przepraszam, kiedy mi przykro, naprawdę tak jest!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.