Dębczaki

„Na plaży uroczej.

Gdzieś bez roztoczy.

Tam w zakolu rzeki.

Gdzieś przy polu dalekim.

Tam w odległości.

Gdzie nie ma kości.

Tam pod nawisem skały.

Tam w słońcu, tam w cieniu

doskonałym.

Gdzieś na drodze nawet.

Albo i w wannie starej.

Może nawet w rynnie.

Gdzie brzózki zwykle…

Tam gdzieś, nie w lesie.

Tam gdzieś, nie w polu.

Dąbczaki sobie rosną.

Dumając o wielkości

i boskim padolu.

Jak tylko żołędek,

wiecie całkiem świeży

no, ziemi dosięgnął,

to korzeni się przydarzył…

I tyle. Tyle wystarczyło.

I tyle. Tyle się zdarzyło.

I już się zaczęło

wiecie, życie drzewa,

ale czy będze coś więcej…

cóż, może nawet las mu zaśpiewa?”

Ech…

Wiecie, taki wczesnojesienny czas.

I od razu drzewa!

Day 1931 of teaching how to be a bear… Stop waiting, live now! Cookies will not eat themselves!!!

Day 1931 uczenia jak misiem być… Nie czekaj, żyj teraz! Ciastka same się nie zjedzą!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.