Knurek wciąż

„Krowy patrzą na mnie dziwnie,

pewno wiecie zazdrosne,

gdy do kumpla sobie przychodzę,

co drzemie obok nich radośnie.

Knurek to wiecie,

sąsiad mój jest nowy

i świetny rozmówca,

ogólnie poglądowy.

Nie no pewno,

obydwoje wiemy,

że ja bym go zjadł,

a on mnie zakopał w ziemi.

Ale to nam nie przeszkadza,

w tej dziwnej przyjaźni,

bo przecież i do kotleta

odnosić się można przyjaźnie.

No ale wiecie…

jakoś ostatnio,

coś się zmieniło

w naszych kontaktach.

Bo do jego zagrdy,

całkiem niezła willa

dowalili babkę

i mina mu zgrzybła.

Zgrzybła mu mina,

ogólnie jest niemrawy

mówi mi, że serio…

czasem go kręcą baby.

No ale żeby aż tak

wiecie, go przymusić?

Jakąkolwiek mu wrzucili

i teraz co? Ślubik?

Bo jak tak na kocią łapę?

Czy raczej kopytko?

Nie no, tak nie można,

trza to rozwiązać szybko!!!”

No serio.

Dali mu babę.

I to chudą!!!

Day 1943 of teaching how to be a bear… Sometimes it is bad everywhere, but in some places always worst!!!

Day 1943 uczenia jak misiem być… Czasem wszędzie jest źle, ale zawsze gdzieś gorzej!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.