Spaceru

„No chodzę.

Ktoś musi.

Wiecie, jak z pieskiem.

Wyprowadzam Ptaszydło.

Póki chodliwe jeszcze.

Póki w niej różne części,

wiecie, jeszcze działają.

To ją wyprowadzam.

Taki miły się wtedy czuję.

Taki kurcze pomocny,

choć gadać muszę drogę całą,

bo przecież bez mej mądrości

samo chodzenie, to mało.

Idziemy czasem na skały.

Do lasu, lub wzdłuż drogi.

Albo wiecie na przełaj.

Jak sucho, nie po deszczach,

nie gdy bagniste niedrogi.

No i dlatego chodzę.

Znaczy jestem noszony.

Kroków ino parę robię,

gdy Ptaszydło w krzaczki jest zaproszoną.

Serio…

Wiecie, nie lenistwo.

Ależ to wcale, no wcale.

Po prostu jak tak gadam,

rozmówcę musze

mieć na wysokości stałej.

Ogólnie się poświęcam.

Wiem, anioł ze mnie.

Dobra, dość tego, rób mi zdjęcia,

przecież instagram ze spaceru będzie!!!”

Hihihi…

No i chodzenie jest super.

Wspinaczki, podbiegania… super!!!

Day 1953 of teaching how to be a bear… There is no autumn without trees!!!

Day 1953 uczenia jak misiem być… Bez drzew nie ma jesieni!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.