Niemocne julemarketowanie

„Byłem sobie

na julemarkecie.

Pierwszym w tym roku

wiecie, kabarecie.

W przyszłym roku

już go nie będzie.

Pożarli się ludzie

jak zwykle, nie w urzędzie.

Choinek nie było.

Kiełbaski były.

Tłumy zniknęły.

Inności się pojawiły.

Ptaszydło zwariowało

ale ona tak zawsze.

Smutnie ogólnie było.

Zimno mi było w gacie.

Wszelko całkiem niefajnie

się ten Jul zaczyna.

Ale, jak tak się nie da

to sam sobie cuda powyczyniam!

Sam sobie poradzę.

Sam zrobię se dobrze!

A co! Przecież umiem!

Wiem co mi pomoże!!!

Tutaj czekolada.

Tam zupa z wkładką.

I jeszcze ciastko.

I lody i jajko.

I może zapiekanki.

I kotleciki…

I spanie i niesłuchanie

wielkiej polityki.

Sam se święta zrobię.

Bo przecież wiem

co mnie uciesza.

Reszta ślepa jest.”

No…

Tak czasem bywa…

… że jest jak jest. Ale sam się też umiesz zabawić, pamiętaj o tym!

Day 1995 of teaching how to be a bear… Don’t look for critics, they are already here!!!

Day 1995 uczenia jak misiem być… Nie szukaj krytyków, oni już tu są!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.