Miś i podróżowanie i narwal

„Czasem myślę, że gdybym był całkiem mały,

zmieściłbym się do jakiejś butelki cały.

Podróżowałbym wtedy po morzach i rzekach,

i wymiotował i bujał, no i pewno narzekał.

Jak taki list wysłany bym sobie pływał,

czekał na rybakach na kogoś, kto przepływa.

Kto w końcu wydobyłby mnie z butli czeluści,

oszuszył, nakarmił i może utulił, a juści!

Tylko czy wtedy, no wiecie tak oficjalnie,

byłoby to podróżowanie misiowo humanitarne?”


Dziś Międzynarodowy Dzień Misia Polarnego.

Czyli mój dzień, a co! Jestem polarny. aczkolwiek moje życie nie zależy od kry. Znaczy od siku… no bo tak się nazywa kra, znaczy morski lód po Eskimosko/Inuicku. Siku, to też imię naszego duńskiego misia! A ja z tej okazji dostałem nowego przyjaciela, co się nazywa… Narwal. Znaczy Księżycowy Waleń.

Do końca nie wiem dlaczego, ale się go dopytam, na razie odpoczywa, bo z daleka przybył, no aż stąd – The Ostrich Farm.

Na pudełku były strusie, no myślałem, że jaja są, albo coś, a tam pluszak!

Pluszak we fioletach… całkiem milusie pudełko! Ale ja się tam nie dam nigdzie wysłać, a co, mam swoją Wyspę.

Bynajmniej taki narwal to dziwny zwierz, a też pluszak… hmmm?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.