Ranniki

„Niby kwiaty

a smoki.

Każdy patrz na świat

jednym okiem.

Żółciutkie takie

niczym kurczaczki.

Z zielonym krawatkiem

czy nawet czymś niegładkim.

Z takim kołnierzykiem

na jednej nodze.

Stoją przy schodach

stoją i przy drodze.

Wszędzie tam

gdzie zimniej.

Wszędzie tam

gdzie chłodniej.

Wszędzie tam

rosną zimą

i rosną sobie

pogodnie.

Jak bardziej przygrzeje

znikną…

a może odlecą?

Bo przecież to smoki

więc kiedyś polecą.

Skrzydła im wyrosną.

Świat się zazieleni.

I już… po rannikach.

I wiosna, lato

i ku jesieni.”

No są.

Mówię wam, że to smoki.

Serio… smoki!!!

Day 2091 of teaching how to be a bear… Fashion does not exist, only weirdness, comfy does, oh yes it does exist!!!

Day 2091  uczenia jak misiem być… Moda nie istnieje, tylko dziwactwo, wygoda za to jak najbardziej!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.