Spacerkowicz

„Widziałem dziś Spacerkowicza.

Wiecie, no gościa, co rumiane ma lica.

Lekko zasapany, w wygodnym odzieniu.

Się założę, że w plecaku coś mu pachniło jedzeniem.

Mignął nam, przypadkiem, gdyśmy sami łazili.

Bo wiecie, to za darmo, więc czemu nie brać,

czemu nie dać się porwać kroków sile?

Ale tamten, to wiecie, odzienie miał markowe.

Nie jak my, stare gacie, nie jak my, tylko z wodą.

On to w telefonie, wiecie, trasy szukał.

My opłotkami, śladem kupich poruszeń.

Krowich, kozich czy owczych…

jak one wlazły i my dojdziem.

Telefon Spacerowiczowi chyba… się nie aktualizował.

A w końcu Wyspa, wiecie, mu internet zeżarła.

I stał tak bidulek, na skraju wody i myślał

i dumał, w końcu ruszył w naszą stronę.

Ale jakoś mu, wiecie, nie sklepiło się zrozumienie,

że iść po prostu można,

leśne, polne i inne ścieżki mieć na wzoczeniu.

Bo widać niektórzy nie chcą słuchać Wyspy.

Wolę elektroniki… no spoko, ale jak się zgubicie,

pamiętajcie, tu wszędzie blisko!!!”

Serio!

Albo idźcie za owczymi bobkami.

Serio!!!

Day 2147 of teaching how to be a bear… Sometimes for someone a simple sandwich is such happiness!!!

Day 2147 uczenia jak misiem być… A czasem dla niektórych zwykła kanapka to taka radocha!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.