Sztywny pal światła

„Zabłysł nagle mi przed oknem.

Pal może nie sztywny, ale światłem mocnym.

Zabłysł i wali, niczym dyskoteka,

no i powiem szaleństwo, idę zabić człowieka.

Idę serio zeżreć idiotę, co go postawił.

No przecież to koszmar…

światełka rozumiem, ale bez tych błyskawic!

No weź żesz to wyłącz durniu stracony!

No weź no, no weź no…

oj żeś dla mnie już stracony.

Obwinął se w światełka patyk na chorągiew

i wiecie, dumny, że święta,

a on gotowy ogromnie.

W końcu zmienił tryby, wiecie, na spokojne.

Raz czerwone, raz niebieskie,

wciąż, serio, nie stać cię na choinę?

Weź sobie zasadź, będzie fajna sprawa.

Ona ciebie natleni, a ty nie będziesz

walił mi tutaj z fallicznego prawa.

No serio, bo tak trochę, to jak pokaz palucha.

Znaczy, że co, że ja się nie wywyższam,

bo nie mam święcącego patyka?

Bo u mnie choinka?

Serio?

I to źle?

Ech, weźcie, no weźcie…

falliczny staff!”

Hihihi.

Stoi i świeci…

Ech!!!

Zboczek!!!

Day 2356 of teaching how to be a bear… Not every falling in means loving!!!

Day 2356 uczenia jak misiem być… Nie każde zabujanie gwarantuje nierzyganie!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.