Miś, co wietrzy Wronę…

„Szedłem nad rzeczkę,

poskakać troszeczkę,

lecz dorwały mnie kwiatki,

łapek kilka od kładki.

Pytają się szeleszcząc,

aromatem wprost pieszcząc:

co tam dziś u Misia?

Jak tam wiosna dzisiaj?

To im odpowiadam,

że Wronę wietrzę i wymagam,

odrobiny współpracy,

może napachni ją płatek jakiś?

Bo po zimowej gawrze,

Wronie przydałoby się a jakże

dobre przewietrzenie,

odmłodzenie piór i jakieś upiększenie!

To gdzie są chętne płatki?

By mi Ptaszydło napachnić?

Ale cisza mi odszumiała,

a Wrona się wzięła i zwiała!”


Byłem dziś na pierwszym takim hejho wiosennym badzo spacerze, bo Ptaszydło trza wietrzyć, no i ona te zdjęcia ciągle robi, i za każdą bardziej krzywą chmurą i tak gdzieś leci… to poszedłem. Coby popatrzeć jak się turysty na włochatą torbę Wrony gapią, no i jak mnie podziwiają, co nie?

I wiecie co… Znalazłem robaczki!!!


No i kwiatki.

Bo kwiatki na Wyspie mamy i dyndające i pełzające i stojąco mechate mniej lub bardziej i w ogóle… kwiatki!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.