Lody

„Właściwie kiedyś,

to były włoskie.

Nie wiem czy ktoś pamięta

nawet dwukolorowe.

Były i rożki

cudownie smaczne.

I było lizanie

i jeszcze… kapie…

I były gałki.

Ech, przeróżniste,

a teraz kurde

nie wiesz czy to lody

czy to ino

czyjaś dziwna wizja

zimnego cosia.

Bo były i ciepłe,

dziwy komunizmów.

Ech… to były czasy,

gdy złotówka to majątek był…

a teraz otwieracz do piwa.

I były czasy

lodów kostkowych.

Takich w papierku, albo gał

lodowych.

Ech… rzy smaki ino

jaka fantazja…

Oj te wspomnienia.

Dziś już żołądek

wszystkiego odmawia.”

Ech… cassaty to się nazywało?

Mniam!!!

OOOOO…

Day 2556 of teaching how to be a bear… Not every sign is for you, not every restriction is your matter!!!

Day 2556 uczenia jak misiem być… Nie każdy znak dla ciebie, nie każdy obostrzenie twoją sprawą!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.