Na plaży…

„W ciepełku plaży,

na słonku się smaży,

cudaczna zwierzyna,

co płaszczyka ni ma.

Golutka taka cała,

na kamyczku się rozlała,

wcale nie myśli,

ślini się i pryszczy.

Podobno się opala,

może i kolorem zniewala,

ale jakoś głupawo

tak siedzieć niemrawo.

Podchodzi Miś do stwora,

myśli, żeby nie patrzeć na potwora,

mruży uszy, oczy zasłania

i obmyśla jakieś pytania…

Gdy się w końcu potknął dwa razy,

nie wytrzymał, wypalił od razu:

Dlaczego się Stworze w panierce nie obtoczysz?

Dlaczego dziwnie tak wypływają ci oczy?

Czemu nosy masz wielkie, no i aż dwa?

I dlaczego taka stwora z ciebie nie-mra-wa?

A Stwora na to dziwnie piskliwie dyszy:

Ja tu tylko przepływem, nikt mnie nie usłyszy!

Nikt nie zapamięta mej rozlanej postury,

nikt o mnie nie zaśpiewa, nawet morskie szczury!

Bo ja tylko raz w roku zmieniam upierzenie,

opalam sobie piórka i kocham się z waleniem!”


Na plaży można spotkać dziwy wielkie!!! A na naszych plaża to już zupełnie, sę nazywają autochtony!

Bo to taka Wyspa, najfajniejsze dziwy już tutaj są, nie trzeba nam przypływających! Mamy nadmiar specyficznych.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.