Posłuchaj Cisza…

„Gdy na świecie zamęt i każdy za czymś goni,

gdy każdy czegoś szuka, każdy ma pot na skroni…

Wtedy szukam jego, pośród liści i szumu drzew,

pod kamieniem, przy strumieniu mieszka Cisz Orzech.

W takiej tam łupince, w bardzo małym domku,

pośród szumów i skrzypienia, pośród lekkich dzwonków.

Tuż za płotkiem, pod orzechem, tuląc się do pieńka,

żyje sobie Cisz powolny, ot spokojność w maleńkość zaklęta.

Ma u siebie on łóżki, książki, stolik i krzesełka dwa,

ma kominek na wiatr, wiecie, on ma też chyba psa…

I choć za każdym razem zadziwia mnie jego prosty świat,

idę tam tylko po to, by milczeć i słuchać skrzypu traw.

By naprawdę koncertować, specyficznej tej zażyć nuty,

którą robią same kamyczki, chwasty i but nieobuty.

By poznać co to cisza, choć przecież też i dźwięki…

by zobaczyć, że wszechświat najlepszy jest bez udręki!

Pozbawiony ganiania, tych wszelakich śmieci,

bez osób całkiem przecież obcych i drugich i trzecich…

Bez tych, co nie kochają, co wściskają mi kity,

co nie są jednak szklarzami i nie patrzą przez witrażyki.

Siedzę w Cisza skorupce, patrzę dookoła w spokoju

na cuda, które przecież czekają, by docenić ich bez znoju.

Na te wszystkie piękności, śliczności i zbawienne dźwięki,

na patyczek, który choć zwyczajny… tak ślicznie zagięty!

Na muszelkę, skorupkę, kamyk w dziwnym odcieniu,

na trawki i chwasty, na wronę tak kolorową w światła cieniu…”


Bo ja patrzę…

Patrzenie prawie zawsze jest za darmo.

Jak się pochylam, to świat pokazuje cuda,

w kropli wody i kamyczku i liściu…

W grzybku i nawet pleśni, szronionym okienku…

W tym, co inni uznają za śmieci, a nawet coś niefajnego.

Czasem to, co podobno nieszlachetne, jest najbardziej zachwycające!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.