Białakota – z dedykacją dla cioci Moniki!

„Potykając się o granitowe wzgórki,

przemierzając omszone pagórki,

natknął się Miś na coś, toś o dziwota!

Na totalnie polarnego chyba kota?

Początkowo niepewnie zerkając,

kota się zbliżała, milczała zbliżając…

a potem ot dziw złożony,

otarła się o nogi Wrony?

Widać na pewno polarna ta kota,

bo czy ptaka nie powinna spożywczo łaskotać?

Ale Białakota Wrony nie spróbowała,

za to wyglądała, jakby mieszkać z nami chciała?”


Byłem wczoraj na spacerze wieczornym i co…

no i oczywiście jak wychodzimy to jak kurcze Śnieżka, czy coś.

Nad nami wrony, obok nas mewy, psy jakiekolwiek spotkamy, to od razu się do nas szczerzą…

i koty no!!! Założymy się, że krasnale pewno też gdzieś się chowają?

A na niebie HALO! Podobno rzadkie zjawisko, różne od wieńca kolorami… halo ma czerwone od środka a wieniec podobno niebieskie, hmmm?

No ale miało być o Białakocie… choć nie wiem on czy to ona?

Nie będę sprawdzał.

Ale chyba trzeba Białakocie polarnemu umyć oczy…

Taki smutny się zdaje… no i tuli się toto do mojego Ptaszydła, czy ja nie powieniem być zazdrosny?

Aj nie!

A może Ptaszydło jest Śnieżka, dlatego tyle ptaszków mamy w ogródku, pieski lecą do niej z jęzorami, często mokre od morza, albo pachnące inaczej… a może Białakota jest jednak magiczna?

Wiecie co, a może to duch, albo przemieniono w kota… może dziwnego, kapryśnego jakiegoś huncfota?

Wpis dedykujemy cioci Monice co lubi koty!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.