Fekaliki Song

„Krowie kupy zwą się placki,

końskie zaś to boby…

Zając kula bobki sobie,

nie wiem co robią wrony.

Smrodliwe wychody i odchody,

ważne by je wydalać dla ogólnej urody.

Bo na tym polega świat,

co zjesz, to tym srasz!”


Wiecie, że kupy użyźniają…

A jak się śnią kupy, to się spełnią finansowe marzenia?

Dziwne te kupy… taki smrodek, tyle znaczeń!!!

Wdepnięcie w kupę przynosi podobno szczęście, a i obsranie przez ptaszka… ino raczej chyba nie przez latającego słonia?

Nie rozumiem jednak, dlaczego po psach należy sprzątać, a po kotach nie?

To dyskryminacja!!!

Czasem taki przychodzi i wali mi klocka na środku trawnika…

Poślę Ptaszydło, albo lepiej Masława – kaliber się liczy – niech zostawią bombkę kotkowi, a co… SPRAWIEDLIWOŚĆ musi być!

Znaczy po naszej stronie płota!

A dziś dostałem misia od Ani!!!

I bursztynki… bursztynki są fajne, ale u nas twarda Wyspa i nie ma… szkoda!

Ale fajowy misio, co nie? Strasznie ciekawski i gadatliwa bestia z niego, jak nie wiem co… albo jak ja?

A teraz idziemy czytać, bo miś przywiózł ze sobą książkę o bajuchach!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.