Dziaba Dziaba blussss…

„Była raz sobie zielona żaba,

co problem z wymową dziwny miała…

taplała się w błotku, przy potoku,

gdy zgraja drwali na nią napadła.

Mieli piły i wielkie siekiery,

uśmiech mieli też mało szczery…

Zamarzyły im się z żabich udek,

potrawy wytworne z wysokich półek.

A żaba grzecznie, jak ją nauczono,

z miną wiecie, wielce wyszkoloną,

przedstawia się im w oczy patrząc:

Oto ja Dziaba, Dziaba Dziaba Bluss…

I zniknął gdzieś w drwalach na kończyny mus.

Zniknęły smaki i nęcące wonie,

została chmura spalin przy ich ogonie…

Bo sobie zarośnięci uświadomili,

że żabę jak w pracy będą kroili…

Że żeby zrobić sobie francuski sos,

oni muszą rąbać drobnych kostek gros.

No i narzędzia mają, nie ukrywajmy,

takie co łamią wielkie konary.

A i od rąbania chłopaki odwykli,

więc zwiali by poszukać miękkiej szynki.”


Dziaba Dziaba jest śmieszna…

ale Miś nie lubi wycinania drzew!

One krzyczą!!!

I są za fajne, by je wycinać!

Skalniak też tak uważa!

A wiecie, że Ptaszydło boi się żab. Ma uraz…

chyba ją ganiali z żabami po wykopaliskach?

Niektórzy to mają rozrywki!???

Kum Kum Kum… Dziaba Dziaba Blussss…

Jejejejejejejejejeee!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.