Słonecznik Bujany

„Na samej plaży,

gdzie o ciszy się marzy,

pośród wodorostów,

co nie mają odrostów,

wznosi się wiatrem bujany…

Pan Słonecznik Bujany.

Nie ma tutaj ziemi,

nie ma towarzystwa,

wokół niego woda,

słona, ale czysta…

Właściwie niemożliwe,

właściwie się nie zdarzyło,

by takiej roślince,

dobrze się tutaj żyło.

Ale on jest wiatrem bujany,

Słonecznik Bujany…

co nie chce pola

ani grządki u Karola.

On chce się bujać z falami,

chce być przez mewy obgryzany,

chce mieć morskie widoki,

no i bryzy powiew szeroki!

… więc sobie stoi wiatrem bujany,

Słonecznik bardzo niewyspany,

bo w sztormowej pogodzie,

myśli się o ciszy i niewygodzie.

Bo te ciagłe wiatru śpiewanie,

trochę męczy na jednej nodze stanie.

A mewie wrzaski i zaloty,

czasem przynoszą opady nieloty.

Ale on jest Bujany, Słonecznik Bujany,

który kocha inne ziemi swej stany!”

Idę na plażę, a tam słonecznik!

Sam sobie stoi, całkiem spory…

i dał się na sobie pobujać!

Fajowsko, co nie?

Choć dość dziwnie… z czasem było mi niedobrze.

…co za dużo, no to… paw!

Lepiej pogadać… Podobno każde ziarenko ma w sobie co najmniej jedną opowieść, czyli słonecznik, to taka książka. A jeszcze ktoś taki, jak Słonecznik Bujany, to na pewno seria cała!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.