Jesienne bałaganie

„W tym jesiennym bałaganie,

liście są zawsze na stanie!

Szeleszczą mi pod łapkami,

i chętnie śmieją się barwami.

Pysznią się na trawie i ziemi,

aż coś mi się pod pluszem mieni.

Trochę zazdroszczę im kolorków,

choć nie chciałbym mieć takich wzorków.

Jakoś lubię swoją biel,

ale czasem w nocnym śnie,

gdy wszystko jest tylko ułudą,

bywam barwną bardzo papugą.

Szeleszczę wtedy i się mienię,

ale w liściaka się jednak nie zmienię!

Bo choć bardzo kocham drzewa,

to bujać się na gałęzi mi nie trzeba,

ani potem w jesiennym amoku

spadać na ziemię bez śnieżnego obłoku.

A co najgorsze, to w śnieżne zimne dni,

nie mógłbym bałwanów tworzyć i

na sankach nikt by mnie nie woził,

bo z liściejami się na spacer nie chodzi.

A i stopy w wielkie, ciężkie buciory obute,

nie zwracają uwagi na liście w klejnoty osnute.

Miś jednak woli ten ciągły uwagi stan.

co nie mija wraz z porą roku Wam!”

Dziś byłem na dniu jabłonek…

znaczy jabłków w Melstedgaard – co je mamy pod nosem, znaczy za ulicą.

Przez to mam sporo zdjęć z miejsca co trochę kupą jedzie. Znaczy zaraz… to się teraz nazywa EKOLOGIA!!!

Znaczy się muzeum wsiowym troszkę. Bo jak Ptaszydło było małe to tak się żyło… podobno.

Chociaż pierun wie, skleroza w tym wieku… no dobra dobra dobra, ale serio, w niektórych miejscach wciąż się tak mieszka, ale opowiem Wam o tym kiedyś indziej!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.