Merry Christmas Misiu Śnieżu!!!

No tak wiem… niby hasło trochę tak poniewczasie, ale ja miałem urodzinki w „christmasy”, no i tak trochę moje prezenty, no tak trochę sobie, trochę musiały na mnie poczekać 🙂 Ale dziś, przygotowany na gryzienie listonosza – nie przyszedł szwedzki kucharz z Muppetów, ale baba!!! – no to przygotowany w końcu nie musiałem go gryźć…

Zresztą jakoś kobietę gryźć, no nie wiem… niefajnie 😉

Ale nieważne gryzienie, bo oto jest mój prezent 🙂 Cudny jest 🙂 Jeżeli chodzi o Wronę, to dostała książkę, na której sobie siedzę „Zaginiona księga z Salem” czyli dla wiedźmy jak znalazł 🙂 ale nie tylko, naprawdę nie, ale to niech sama o sobie gada, co to ja jestem public relations?!

Ja mam teraz raj 🙂

Wiecie taki mały misiowy raj 🙂 Bo misiom jak wronom to niewiele do radości potrzeba… ot by ktoś przytulił, pogłaskał…

… no i dał pluszaka i książeczki 🙂

no tak książeczki muszą być 😉

ale Miś Śnież to tym się od Wrony Poganki Kobaltowej różni, że musi mieć też takie fajne ciuszki 🙂 a co, ktoś w tym domu modny byc musi, wziąłem więc na siebie owo ciężkie brzemię!!! 🙂

Ale najpierw przedstawię Wam Oblecha – znaczy normalnie w Endo to go Oblak nazywają, ale mój jest obronny na wampiry – troszku czosnkiem specyficznie pachni, więc to musi być Oblech!!! Do boju… ciekawe jak pachną te Oblaki co są na zombiaki – czy ja chcę to wiedzieć, no nie wiem, chyba niechętnie, to chyba takie bardziej zleżało-przechodzone mięsko jest, co nie?

Ale najważniejsze, że nad wszystkim czuwa mój Skalniak! No wiecie, protoplasta mojej filozofii skalniakowej!!!

Ave Skalniak!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.