Kabanos song!!!

Tak w ogóle… no kocham kabanosy. Taki mam wewnętrzny przymus, albo coś tam innego, co mnie pcha do tych kabanosów. Wiecie, to jedna z tych spraw, których nie można do końca wytłumaczyć, a może lepiej w ogóle ich nie tłumaczyć?

No i tak sobie myślę, że można o nich śpiewać i poematy układać… bo w końcu małe przyjemności w życiu są najważniejsze. I w ogóle największe. Bajer w tym, że uświadamiamy sobie to dopiero wtedy, gdy one… no mijają.

Chyba więc dlatego warto mieć zamrożonego kabanosa, wiecie no na potem 🙂

„NOSY NOSY… MAJĄ KABANOSY

CO WĄCHAJĄ, NIE ZJADAJĄ

NOSY NOSY… MAJĄ KABANOSY

GDZIE JE WSADZAJĄ, NIE POGRYZAJĄ…

I NIE SMARKAJĄ.”

Ale jeżeli chodzi o Skalniaka, to jest wszystkożerny 😉

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.