W śniegu

„Pływam, pluskam, się nurzam, nagle przystaję

w innej, białej szacie nowe stare światy poznaję.

Niby coś, co już serio przecież widziałem, co było,

pod puszystą pierzynką czymś innym się zrobiło.

Takiego wielkiego złudzienia, choć niespójnego

doznaję, gdy świat mój pławi się w opadzie białego.

I choć wiem, że z wiosną mój świat się znowu zmieni,

to kocham go białego, niż w nadmiarze zieleni!”

Bo biały śnieżny to coś więcej… jak Indiana Jones i Atlantyda!

I chyba dlatego pory roku są cztery.

Coby dla każdego było coś…

… ale ja i tak wolę bałwany, a Ptaszydło jeść sopele!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.