Jabconka

„Raz poznałem takową jabłonkę Jabconkę,

która kwitła zawsze, ogólnie na święconkę.

Co to swe kwiaty zawsze stroiła w muszki,

no i niechęć miała do korzennej pietruszki.

Jabconka także głośne marzenie miała,

by wiśnie rodzić, takie w rozmiarze ogara!

Rok w rok więc obgadywała inne drzewka,

oberwała od niej nawet przyziemna porzeczka!

Wszystkim mówiła, że może, że już tego roku

obrodzi wisienkami, co mają luźno w kroku.

A inni tylko ze swoich kwiatków zrodzą

co to tam mają w swoim DNA przypadku.

Jak pewnie wiecie co roku zwyczajnymi jabłkami

obradzała, rumieniąc się przebrzmiałymi przechwałkami.

Ale pewnego lata, ku zdziwieniu drzewnego ogółu

zamiast jabłek, ot wiśnie na Jabconce pospołu

migać i świergolić barwą swą zaczęły…

Niestety kwaśniuchy straszne i szybko opadły ku ziemi.

Pomyślała Jabconka, no i na cóż mi to marzenie?

Po rozum nie poszła, przyjęła coroczne wiśniowe brzemię.

Wiśniówką ją nazwali, taką arcymocną

co to, gdy kopnie kwasem, rozwali wielkanocną!

Co to marzyć nie marzy, bo przerażona przenośnie

tym, że marzenia spełniają się, niekoniecznie radośnie.”

Tak to jest.

Marzenia się spełniają.

Co prawda czasem chronologia i geografia nie teges…

… ale się spełniają. BUUUU!!! Niekoniecznie może się nam podobać wynik!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.