Chrupaczu!

„Żył raz sobie skrzat niewielki,

co strasznie lubił karmelki.

Chrupał przy tym niemożliwie,

wkurzając dookolność prawdziwie.

Mlaskał, gryzł i przełykał,

aż się mu trzęsła grdyka…

I dziwił się strasznie mocno,

że wciąż wokół niego pustka, dniem i nocką.

Że choć taki słodki z niego chrupacz,

nie ma się z kim podzielić, łupać.

Aż w końcu znalazł sobie skrzatkę głuchą

i stworzyli razem parę jak miś z poduchą!

Bo czasem przypomnę skromnie…

nadmierna głośność wkurza ogromnie!

A pewne dźwięki, odgłosy i ssania,

powodują w okolicy mordercze doznania!”

Wpisa dedykuję Masławowi i pewnemu słoikowi z karmelkami!!!

No bo wiecie, jak się jje, się nie słyszy…

… a jak się pracuje i ktoś nad uchem mlaszczy…

RODZI SIĘ ZUO!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.