Płatkowy śnieg

„Spada sobie, leci z gałązczaków

śnieżny taki opad złożony z płatków.

Lata sobie, tańczy ku ziemi,

gdzie się już wszystko całkiem zieleni.

I choć to nie zima, to bałwana zlepię

z kwiatkowych płatków ulepię.

Poślinię tutaj, a tam splunę,

a potem z płatkowym bałwanem pofrunę.

Pofrunę nad pola, nad lasy i rzeczki

poszukam sobie ku zimy ucieczki,

bo czasem w całym tym słonkowym klimacie

to aż mnie upałem lekko cisną gacie.”

No bo ciepło.

Ja wiem, że lato idzie, ale polarny jestem! Nie da się zewu genów zagłuszyć!!!

I nie mogę wciąż siedzieć w lodówce!!!

Nie da się. Choć wyżywienie zapewnia!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.