Pod kocem świat

„Spod koca włochatego nosek się wymyka,

oj nigdzie nie idziesz, wracaj do piernika!

Tutaj łapki kawałek tak mocno zwinięty:

wraca mi natychmiast, mamy dziś przekręty.

Tam znowu ogon, dusza tak nieujażmiona:

ty tak na mnie nie machaj, wielce urażonam!

Tutaj w świecie Pod Kocem i bitwy i harce,

nawet ktoś rozwalił trzyletnie kwietnio-marce!

Tam znowu z kielicha, z zeschniętej łodyżki

siorbią jakiś kremik trzy puchnięte myszki…

Spod wielce mrocznej, krawędzi tego świata

spogląda na mnie dusza, dusza nie rogata!

… dziwy to, czy szaleństwo, no sam już nie wiem,

na pewno mi brak tlenu, zwidy jakieś pod Koca niebem!!!”

Czasem koc to wszystko. Do schowania się i marzenia…

Czasem jednak zbyt wiele…

… cóż, taka pora roku! Bardzo KOCOWA!

Day 116 of teaching how to be a bear… Bears do not force, they have this fluffy power, soft and gentle, but still got claws too!!! It does not matter, that they are stitched or painted! Still work!!!

Dzień 116 uczenia jak misiem być… Miś do niczego nie zmusza, używa tylko miękkiej siły, ale ma kły i pazury! To nic, że namalowane!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.