Pyskacz Maruda

„W oddali wielkiej,

w głuszy miękkiej,

w zakusach zasieków,

pośród podmokłych wieków.

Tak gdzie nikt nie dochodzi,

a i każdego coś głodzi,

gdzie myśli są niepoukładane,

a wszelkie marzenia splecione, wyzmiatane.

Gdzie wszelakie uśmiechy

ogólnie dziwnie wkurzają,

a wszelakie nadzieje

tylko pleśń rozrzucają…

No tam, gdzie jedni z was żyją

a inni nie dojdą nigdy never

mieszka sobie Pyskacz Maruda,

wkurzający smętny berbeć.

Ogólnie upierdliwy smętem kolega,

co oczywiście uważa, że dla niego nic nie ma,

że się nie wydarzy,

że wcale nie będzie,

że jemu wiatr w oczy

a w dupsko żołędzie…

Nic nie mamy do smutków,

one są w końcu potrzebne,

dość mamy tech upierdliwych tęcz

i jednorożców co grillują się wręcz…

Ale Pyskacz, co rzecz jest niesamowita,

nie tylko smuci i smęci

ale z tym jakoś nie zmyka.

Jakoś tak ciągle pyskaczy,

ryj się mu nie zawiera,

więc nie będę do niego chodził,

nawet jak kabanosa obiera!”

Bo smutkowanie to jedno, Poganka ma to na codzień…

… ale jęczydupstwo to drugie. I to wytykanie: bo twoje życie jest takie super, a moje, nawet te drogie okularki na mnie źle leżą…

Nie rozumiem ludzi!!!

Bleeee!!!

Day 142 of teaching how to be a bear… Take care of you and everything around your tail, and then if you really nasty need to, judge the rest!

Dzień 142 uczenia jak misiem być… Zrób najpierw porządek wokół własnego ogona, a dopiero potem osądzaj świat!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.