A u mnie…

„Wychodzę na trawnik,

a tam krokusy!

I każdy ma na sobie

garnitur bardzo kusy!

Obok nich smętne

białe przebiśniegi,

śniegu nie było,

więc smutek je przetrzebi.

Bo chciało się dzwonkom

poprzebijać lody,

bo dobrze im to robi,

no wiecie dla urody.

W lesie liści nie ma

no chyba, że zeszłoroczne,

ale gałązki już mówią

że soki w nich biją mroczne.

Ogólnie chyba wiosna,

nie wiem, się zobaczy,

czy już żadnego śniegu

ten Miś nie zobaczy?”

Z naturą nie wygrasz.

No się nie da, nie warto warczeć.

Ciepło i tyle, a mi się chce zimy.

Day 260 of teaching how to be a bear… What do you mean WE must clean up our home? Me has such tiny paws look!!!

Dzień 260 uczenia jak misiem być… Jak to MY mamy posprzątać? Ja mam przecież takie małe, słodkie łapki!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.