Kibelek

„W moim kibelku to bulgocze.

Światy się w nim kreują

coś nawet rechoce…

W moim kibelku ruch ciągły.

Pociągi się tam pluskają

ktoś rzuca modły…

W moim kibelku zamęt wszelki.

Są tutaj wieloryby, raki

są i niewielkie muszelki…

W moim kibelku, no wiecie.

Wszystko jest mokre

bo w takim żyje świecie…

W moim kibelku, studnia życzeń.

Prosisz o coś, a potem wiecie

plumkasz w nią coś…

W moim kibelku, nie jak u innych.

U mnie to wiecie

wszelako nieniewinnie…

W moim kibelku po prostu kanały.

I szczury i słonie, małpy

może nawet i morskie skały…

W moim kibelku…

a co się tak dopytujesz?

No sam se zajrzyj w swój

a nie tylko mój stalkujesz!!!”

No właśnie.

Właśnie…

No tak!!!

Day 1937 of teaching how to be a bear… Even vacations can be full of hard work!!!

Day 1937 uczenia jak misiem być… Nawet wakacje pełne mogą być pracy!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Kibelek została wyłączona

U doktora

„Kaszlący

smarczący

kichający

siąpiący.

Sapiący

mokrzący

marszczący

prychający.

Wzdychający

jęczący

sępiący

mydlący.

Płaczący

rechoczący

patrzący

śmiejący.

Niewidzący

widzący

milczący

zmieniający.

Pigułkujący

syropkujący

zupkujący

panikują.

Czekający

pragnący

mdlejący

już nic niemyślący…”

Ech…

Straszne jest chorowanie.

Straszne!!!

Day 1936 of teaching how to be a bear… Make a habit of saying: I love you, to your fridge!!!

Day 1936 uczenia jak misiem być… Uczyń to zwyczajem, mów swej lodówce, że ją kochasz!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania U doktora została wyłączona

Ściera

„Szmata, ściera

czy serwetka.

Trochę barwy,

splotu setka.

Łyk westchnienia

kilku tkaczek.

I koronka.

I może kwiatek?

Paski białe,

paski zielone.

Czasem i kratka,

fałdy skołtunione.

Na początku

piękna, prasowana.

Potem już mocno,

szara i sprana.

Bo wszystko wiecie,

w życiu przemija.

Najpierw pięknąś kiecką

potem z ciebie ściera do ryja.

A po ryju…

do podłogi.

Bo życie, to wiecie

upadek srogi.

Kiedyś bielą byłaś

dzisiaj zaś dziurami.

Ot i ulatują nici

by wpaść w gniazda ptakom

by znowu mieć imię…

By być przydatną.

Wiecie, potrzebną.

Bo życie to recyckling

i taka z niego bieda.”

No właśnie…

Najpierw ty jesz, potem jedzą ciebie…

Ech!

Day 1935 of teaching how to be a bear… Always ask yourself: do I really wanna be like those creating the crowd?!!

Day 1935 uczenia jak misiem być… Zawsze siebie pytaj: czy chcę być jak ci, co tworzą tłum?!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Ściera została wyłączona

Poszumy, pomruki, pokrzyki…

„Poszumy, pomruki, pokrzyki.

Noc niesie ze sobą ciche myki.

Niby wiecie miękka, wybaczająca.

A jednak coś mnie męczy, coś trąca.

A jednak coś nie tak jest, dziwnie.

A jednak jakoś tak… rodzinnie.

Bo w końcu Miś to kocha nocki.

Najlepiej wtedy działają sny i mroczki.

Najlepiej wtedy serio słuchać.

Muzyki, która z ciebie wpływa do ucha.

Historii, powieści i mitów.

Wiecie… ogólnie gadania wnętrzników.

Wętrzników, czyli tego, co w tobie.

Nawet jeśli tasiemiec, na pewno coś ci opowie.

A jaki już noc, to w ogóle!

Posłuchaj, wsłuchaj się siebie.

To nie trudne!

I całkiem, ale całkiem za friko.

Okryjesz nagle świetn rozrywicho!

I po prostu nagle zrozumiesz,

że sam siebie potrafisz zabawić… poszumieć.

Pokrzyczeć, pomruczeć, pomarzyć i powyć.

Potrafisz to sam, Aliekspress się może schować!!!”

No serio.

Spróbuj.

Mocno.

Day 1934 of teaching how to be a bear… Fear is everywhere and sometimes easily it conquers everything!!!

Day 1934 uczenia jak misiem być… Strach jest wszędzie i czasem z nadmierną łatwością pokonuje wszystko inne!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Poszumy, pomruki, pokrzyki… została wyłączona

Wiater z piąchy

„Zdarzył się nam znowu

wiecie, wiater z piąchy.

Nie jakiś tam podmuch

nie nawet wir mącący.

Nie jakieś falowania

tego tam, powietrza.

Ni nawet zawirowania

czy też, podmuch mocny.

Nie… od razu z piąchy.

I piachem post w oczy.

I szaro się zrobiło.

I okna umyte już brudne uroczo.

I dach sąsiadów…

poleciał w kawałki.

Choć jeszcze się trzymają

jakieś go dachówki.

Nawet po dniu kilku

wciąż dach w rozsypce,

a znowu wiatr wraca…

co będzie? Strach i wycie!!!

Wiecie…

Wyspowe życie.

Co nie?

Day 1933 of teaching how to be a bear… Sometimes even if you want to do noting, you still can do many!!!

Day 1933 uczenia jak misiem być… Czasem nawet jak nic się nie chce, to wciąż można!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Wiater z piąchy została wyłączona

Koszykowy Pan

„Na przystanku zwyczajnym

w dzień całkiem niemrawy,

wiecie wczesnym wieczorem

Koszykowy Pan stał ze swym rowerem.

Koszykowy Pan wiecie,

taki z głową w swym koszyczku,

bo choć wciąż na szyi była ona

to jedna, w koszyku schowana.

Oparty o rower,

a nawet mocno na nim zapięty,

z głową w tym koszyku stał

Pan ten, dziwnie niespięty.

Czy czekał na autobus,

czy inną podwózkę,

wiecie, no nie wiem

za bardzo zwiódł mnie koszykowym ustem.

Za bardzo zszokował mnie

oną, koszykową facjatą

i mocno podenerwował

swą, wiecie, plecioną twarzą.

Wciąż nie wiem czy coś na niej miał,

a może jednak nie…

może to był jeździec bezgłowy,

kurcze, kto to wie?”

Kto wie?

Ale był tam…

Widziałem go!!!

Day 1932 of teaching how to be a bear… Happiness has nothing to do with fashion and trends. It always is not looking good when it is not yours!!!

Day 1932 uczenia jak misiem być… Szczęście nie ma nic wspólnego z modą. Ono nigdy nie jest trendy gdy nie twoje!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Koszykowy Pan została wyłączona

Dębczaki

„Na plaży uroczej.

Gdzieś bez roztoczy.

Tam w zakolu rzeki.

Gdzieś przy polu dalekim.

Tam w odległości.

Gdzie nie ma kości.

Tam pod nawisem skały.

Tam w słońcu, tam w cieniu

doskonałym.

Gdzieś na drodze nawet.

Albo i w wannie starej.

Może nawet w rynnie.

Gdzie brzózki zwykle…

Tam gdzieś, nie w lesie.

Tam gdzieś, nie w polu.

Dąbczaki sobie rosną.

Dumając o wielkości

i boskim padolu.

Jak tylko żołędek,

wiecie całkiem świeży

no, ziemi dosięgnął,

to korzeni się przydarzył…

I tyle. Tyle wystarczyło.

I tyle. Tyle się zdarzyło.

I już się zaczęło

wiecie, życie drzewa,

ale czy będze coś więcej…

cóż, może nawet las mu zaśpiewa?”

Ech…

Wiecie, taki wczesnojesienny czas.

I od razu drzewa!

Day 1931 of teaching how to be a bear… Stop waiting, live now! Cookies will not eat themselves!!!

Day 1931 uczenia jak misiem być… Nie czekaj, żyj teraz! Ciastka same się nie zjedzą!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Dębczaki została wyłączona

Pod brzózką

„Pod brzózką przy miedzy,

zamieszkały skrzaty.

Kochają gotować,

więc po Wyspie lecą zapachy.

Lecą tak po domach

i w okienka stukają.

Lecą i do szkoły,

dzieciaki wkurwiają.

Lecą do tych głodnych.

Lecą do najedzonych.

Latają te zapachy

po żołądkach dietami umęczonych.

Smakowite zapachy,

pełne wszelkich tłuszczów.

Czasem mocno słodkie,

aż cellulit wybucha w uszach.

A sskrzaty, pytacie?

No wiadomo, gotują.

Bo strasznie, ale to strasznie

lubią jak się ludzie wkurwiują.

Jak ludzie zapominają

od czego jest jedzenie.

I wiecie, jak się zmuszają,

by żarciem udupcyć swe istnienie.

Bo ludziom się serio

w dupskach poprzewracało.

Jedni jeść nic nie mają,

a inni wkurzają resztę swą wielce

głupią mądrością żywieniową.”

Mniam.

Fajne sąsiedztwo.

Serio.

Day 1930 of teaching how to be a bear… Life is about choosing pieces and living with these you chose and combined like puzzles into life!!!

Day 1930 uczenia jak misiem być… Życie jest pełne wyborów i życia z tymi kawałkami, które się wybrało i poskładało w życie!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Pod brzózką została wyłączona

Jesień?

„Może to i jesień?

Spalinową słyszę piłę.

Remontują mi wiatrak.

Na polach pustki miłe…

Może to i jesień?

W końcu drzewa się czerwienią.

Się w końcu i żółcą.

Rumienią się

ale i wciąż zielenią…

Może to i jesień?

Lecz wciąż gorąco.

Męczy mi się futro.

Czoło spływa gorączką.

Może to i jesień?

Ale człowieki chore.

Nie da się na spacer.

Wiatry bardzo spore.

Ale to chyba jesień.

No przynajmniej w kalendarzu.

No przynajmniej w cyferkach.

No przynajmniej w modach.

Bo wiecie niby jesień.

Ale wciąż tego nie czuję.

Niby są jabłka.

Niby i gruszki i turystów mniej kołuje.

Może to i jesień?”

Może?

Może nie…

Wiem ino tyle, że potrzebujemy więcej chusteczek!!!

Day 1929 of teaching how to be a bear… There is nothing more killing the intelligent one like simple stupidity, when he discovers it as a dominant around him!!!

Day 1929 uczenia jak misiem być… Nic tak nie dobija myślącego jak głupota, którą nagle odkrywa jako dominujący byt dookoła siebie!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Jesień? została wyłączona

Płotek

„Stoi sobie płotek

choć raczej płotka kawałek

niczego nie okala

po prostu stoi prosto doskonale.

Stoi i ostrymi

w górę końcami dźga

bo mu się nie pdoba

że coś na jego niebie drga!!!

Nie ma on furteczki

biała farba obłazi

ale dzielnie stoi

nikomu nie wadzi.

W końcu to ino, wiecie

taka garść sztachetek

może to dla wiedźm

co wolą taką formę wzniesień?

Wiecie zamiast mioteł

modne teraz są sztachety

więc może chodzi o nie

albo i nie… niestety.

No nie wiem, lecz pewny jestem

że w tym jest jakaś historia

historia jakaś wielka

może kiedyś ją poznam?”

Może?

Może nie…

Wiecie.

Day 1928 of teaching how to be a bear… It is not all about resting, but about being tired not in all places!!!

Day 1928 uczenia jak misiem być… Nie chodzi o to, by odpoczywać, ale o to, by męczyć się wybiórczo!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Płotek została wyłączona