Konwalie

„Kon Walie z Konwaliowa,

to panny pachnące,

co serio kochają lisy,

ale obrzydliwe im zające.

Trujące wiecie panny,

co za mąż nie chcą iść,

bo chłopy z Konwaliowa,

to sama wiecie dzicz.

Niemyci niepachnący,

dziwnie stroniący od higieny,

miejscami zarośnięci,

a nawet zachwaszczeni.

No więc co robią panny?

No wiecie rosną sobie.

W końcu to są baby,

zawsze znajdą zajęcie swej osobie.

Mam te Kon Walie w ogródku.

Mam je nawet w dwóch miejscach.

I serio poza zapacem,

wciąż zajmują mi więcej miejsca.

Jakoś się rozrastają.

Jakoś opanowują mój świat.

Chyba lęk czuć zaczynam…

chyba naprawdę jakiś strach!!!

Może to jest powód, czemu faceci im zarastają.

Wiecie, chcą się schować.

Ogólnie w sobie lęk mają.”

Hihihi…

A tam, walić konwalie.

Choć nie, fajnie pachnią! LOL

Day 1813 of teaching how to be a bear… The World has its own plans, and is not into informing us about it!!!

Day 1813 uczenia jak misiem być… Świat ma swoje plany, o których nas nie informuje!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Konwalie została wyłączona

Lodówka

„Nie, wcale nieprawda.

Nie, całkiem temu przeczę.

Oj, oczywiście, że mam rację.

Tak, szczerym jestem, wiecie.

Prawda i tylko prawda.

Kłamstwo w ogóle nóg nie ma.

Serio, nigdzie nie prowadzi.

A czasem lepiej się uśmiechnąć

niż je z siebie wydalić.

… więc nie, nie bujam.

Całkiem, Ptaszydło wtedy rzyga.

Bujanie tu jest niewskazane.

W końcu to sprawa łobliwa.

A o czym to wy?

Że lodówka?

Że najważniejsza dla mnie?

A gdzież tam, ona zwykle pusta.

I nie, znowu nie kłamię.

Nie, nie modlę się do niej.

I nie, nie robię z niej świątka.

Po prostu jest uzyteczna.

I czasem jest w niej przekąska.

Serio ludzie, paranoiki!

No chyba że chcecie mnie dokarmić.

To tak, jak najbardziej jestem za.

Lodówką pełną, wielkości szafy!!!”

Hihihi!!!

Znaczy wiecie…

KARMCIE MNIE!!! LOL

Day 1812 of teaching how to be a bear… Sometimes you got to get up earlier to quicker come back to bed!!!

Day 1812 uczenia jak misiem być… Czasem trzeba wcześniej wstać by wcześniej się położyć!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Lodówka została wyłączona

Kibelek

„Stoi sobie w mieście

na chodniku kibelek.

Zawartości nie ma

więc treści w nim niewiele.

Kilka deszczu kropel

trochę może i rosy.

I wiersz w nim utopiony

całkiem taki podniosły.

I wszystko to, nic więcej

w onej białej muszli.

Więcej mu jednak nie potrzeba

wiersz ma, więc o nim myśli.

Bo to kibelek poeta

romantyczna dusza w nim się kisi.

Słowa woli w sobie trawić

niż siuśki i wszelkie kupki.

Wiecie, nie żebym go nie rozumiał

całkiem to pojmuję.

Słowa to wielka potęga

ale czasem i bąk je rujnuje.

A kupa to taka ulga

czasem aż ogromna…

więc nie wiem co powiedzieć do kibelka

gdy tak się przede mną nie chowa.

Stoi mi właściwie na drodze

i wcale się nie rusza.

No dobra, dam ci fraszkę

taka ze mnie dobra dusza.”

No serio.

I to w stolycy tak stał!

Ech, może on po Hansie Christianie? Hmmm…

Day 1811 of teaching how to be a bear… Write a letter to someone you like. Paper better than sms!!!

Day 1811 uczenia jak misiem być… Napisz list do kogoś, kogo lubisz. Papier lepszy niż esemes!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Kibelek została wyłączona

Potliwości

„Znowu

się

pocą.

Ludzie

drzewa

trawy.

Znowu

przegrzały

się.

Morza

strumienie

stawy.

Znowu

lato

idzie.

Temperatura

skacze

wyżej.

Znowu

czas

dziwny.

Pocący

się

potliwy.

Znowu

lato

świętują.

Jakby

dyspensa

wyszła.

Znowu

lenistwo

śmierdzenie.

Wiecie

czas

mycia niemycia.

Znowu

kropla

uczucie zepsucia.

Lato

czas

się topienia.

Znowu

śmierdzenie

śmierdzenia.”

No serio.

Lato idzie, wiecie.

I jeszcze ta susza…

Day 1810 of teaching how to be a bear… Sometimes everything seems to be so bleurgh!!!

Day 1810 uczenia jak misiem być… Czasem wszystko wydaje się takie bleeee!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Potliwości została wyłączona

Łódeczka

„Na łódeczce w mieście, mieszka

mały ptaszek.

Chyba to jest rudzik

a może tylko zdobiony nim daszek?

Nie wiem, pewnym nie jestem

przecież ptaki nie żyją tak.

No wiecie, po morzach sejlując

i widząc na wszystkim mokry ślad.

Kilwater, czy inne cuda

fala jedna i fala druga.

Ale jednak, na onej łodzi

przy której ślicznie srebrzy się skrzynka,

jakoś tak, jakoś tak się mi modzi

że żyje sobie tam ptaszyna szybka.

I wiecie, no wiecie, robin to, czy nie on

to jednak fajna taka wizja malutka,

że i ptaszki kapitanami swego świata są.

Że i one, jakoś tak sobie władają

częścią nieba w morzu się odbijając.

Że i one, w czapeczce maciupkiej

nakazują: na prawą burtę, skrzydłem łupiąc.

A tak naprawdę, jest taka łódka

wiecie taka, sobie mieszkalna.

Taka, na której licu wielka

wymalowana postać rudzika, totalna!!!”

No serio.

W Kopenhadze.

Śliczny.

Day 1809 of teaching how to be a bear… If too often people tell you that you need wings to do your errands, poo on them like a pigeon!!!

Day 1809 uczenia jak misiem być… Jak zbyt często ci mówią, że masz szybciej w robocie latać, sraj na nich jak głąb!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Łódeczka została wyłączona

Róże

„Kłujące gałązki,

lśniące liścieje,

pierwsze pączki,

Ptaszydło szaleje.

Bo niby wiecie,

problem jest z nimi,

same nie stoją,

sznurków chcą nie na niby!!!

I dlatego Ptaszydło

teraz poorane ma ramiona,

bo róże są dumne,

nie lubią jak się je sroma.

Gdy budzi się z przedkwitnienia,

gdy wszelako zmienia.

Znaczy chcą, się domagają,

ale jak już się to robi,

to im się mniemanie zmienia.

Ech… dziwne powiem wam to krzaki,

dziwne i mocno pokrętne.

Ale ładne mają kwiaty

chociaż drapią i pupy

i nogi

i ręce!!!”

No serio.

Czasem mi się zdaje, że nawet gryzą.

Mocno!!!

Day 1808 of teaching how to be a bear… You say, everything you do requires that special first step. But why, I can also easily roll!!!

Day 1808 uczenia jak misiem być… Że do wszystkiego potrzebny jest pierwszy krok? Ależ, przecież można się potoczyć!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Róże została wyłączona

Gorąc

„Pojawił się gorąc straszny,

pojawił się nawet straszliwy.

Chociaż jeszcze nie letni,

to jednak nader potliwy.

Ale dziwne ogromne,

serio w mej obserwacji,

jest to, że gorącej,

jest po drugiej Wyspy tonacji.

Ino po drugiej stronie

jakoś te parzenia,

a u nas często chłodek,

wieczorem w kocyk się zawijam.

I wiecie co, mi tam fajnie,

ogólnie bardzo mnie to cieszy.

Do lata mi niespieszno,

nawet wiecie do letnich rozkoszy.

Jakoś chłodek ma moc

i wielość wszelkic opcji.

Miś woli miły chłodek,

a nie potów erupcje.

I tą senność w chłodku

i oną moc przykrycia…

tak, chłodek jest super,

nie dam się przekonać do nadmiaru słońca!!!”

Ech!

Ale jakby nie było to lato nadejdzie, co nie…

Z pocącymi się ludziami!!! YYYY…

Day 1807 of teaching how to be a bear… In fact so called heaven can be a very strange place!!!

Day 1807 uczenia jak misiem być… W rzeczywistości niebo może być nader dziwnym miejscem!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Gorąc została wyłączona

Prom

„Na fali się unosi,

zdaje się prawie nie ruszać,

a serio zapierdziela

wiecie, strasznie szybko.

No prom nasz,

się znaczy Leonora

wiecie, ta babka z wieży

promem się teraz zajmuje.

Widać w niego wierzy.

Mniejsza tam,

to płyniemy, znaczy wracamy do domu,

dzisiaj nawet nie buja,

morze to lustro schronu.

Fajnie, jak tak nie buja,

serio całkiem miło,

niby słychać silnika,

ale rzygania nie było.

Jednak najfajniej w świecie,

serio, przyznam się od razu,

łapę postawić na ziemi

i bujać się do muzycznego pokazu.

Naprawdę, serio rozumiem,

że inaczej się nie da,

ale chociaż jestem polarny,

to jednak bujanie mnie obrzydza…”

No serio.

Bleeee…

Ale jak inaczej?

Day 1806 of teaching how to be a bear… If you really can not speak anymore, just write it down!!!

Day 1806 uczenia jak misiem być… Jeśli już nie możesz mówić, napisz to!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Prom została wyłączona

Ystad

„Słonko zachodzi

na Szwecji dole.

Wszystko się błyszczy

połyskuje…

Ogólnie mówiąc

wszelaka świetlistość.

Odbija się mocno

w oknach i ulicach.

Mocno się odbija

w lakierowanym drewnie.

No i jeszcze wiecie

w oczach Misia pewnie.

Tuptam sobie po mieści

bo do promu chwila.

I nagle widzę kaczuszki

i drzewa, takie przemiłe.

I ciszę i spokojność

i ludzi ino dwójka.

Serio miasto prześliczne

nawet z takim Ptaszydłem,

które wciąż zdjęcia robi

i ciągle się zatrzymuje.

I wiecie co, się przyznam

omal się nie spóźniliśmy,

bo tak między drzewami

to prawie przysnęliśmy.

Ale do domu był czas

choć prom głośno nie wzywał.

To pa, lubię Ystad

zawsze tu jakoś miło…”

Serio…

I Simirishamishamjakośtak też lubię.

Śliczne są.

Day 1805 of teaching how to be a bear… Even if parallel universes exist, it is very possible that idiots are idiots in all of them. Not that it bothers them!!!

Day 1805 uczenia jak misiem być… Nawet jeśli istnieją światy równoległe, możliwe że idioci we wszystkich są idiotami. Nie żeby im to przeszkadzało!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Ystad została wyłączona

Lund

„W starym mieście

stare domy.

W starych domach

nowe żony.

W żonach nowych

stare myśli.

W starych myślach

coś się śni…

Przy wielkiej katedrze

co szarością trzeszczy

stoi Groszkowa Dama

i se łebki pieści.

W parku studenci szaleją,

na rynku ogólnie zabawa.

Ot wiecie, no miasto

co mu żyć wypada.

W starym mieście

chyba po staremu.

Znaczy od dnia gdy tu byłem

się chyba nic nie zmieniło,

ale może ja się odmłodziłem?

Może stare miasta

właśnie są o tego,

by starzyć młodego i

odmładzać starego?”

Co nie?

No fajna hipoteza.

Superancka!!!

Day 1804 of teaching how to be a bear… Too often this what is posh is also so uncomfortable!!!

Day 1804 uczenia jak misiem być… Tak naprawdę często co modne jest najbardziej niewygodne!!!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Możliwość komentowania Lund została wyłączona