Szarlotka

„Toczy się jabłuszko ulicą,

tutaj zakręci, tam prosto jak stolnicą.

Na pasach całkiem grzecznie przystaje,

czeka na zielone, aż mu listek staje.

Czasem chodniczkiem podskakuje,

ale zbyt szybkie jest, więc wariuje.

Znowu się toczy, znowu pędzi,

nie baczy na skórkę, nic go nie więzi.

Takie czerwone jest, takie słodkie

zielone plamki ma, śliczne, migotne.

Nie zwraca wcale uwagi na mosty,

cieszy go tylko odcinek drogi prosty.

Nie baczy na domy, ni na pejzaże,

wszystko dookoła się jego tak maże…

Tylko ta prędkość, tylko ten pęd,

bo przecież o to chodzi w życia kręgu.

I nagle pac i nagle siuuuuus…

I nic już nie jest jak było,

i nic już nie jest.

Ale ten zapach, owe aromaty,

aj zjadłoby się szarlotki,

aj kanibalistyczne myśli?”

Co nie?

Czasem te zapachy no zniewalają…

Ekhm!

Day 467 of teaching how to be a bear… Don’t speak. Eat! Are you having something smart to share with the world?!!

Dzień 467 uczenia jak misiem być… Nie gadaj! Jedz. Przecież co masz mądrego do powiedzenia?!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.