PanBóg Od Niczego

„Po prostu idę,

całkiem przed siebie,

gdzie droga prowadzi

i ślady na niebie.

Bez fikuśnych butów,

całkiem bez ogłady,

nie dbając o mięśnie,

nie dbając o kłady.

Po prostu dreptam,

całkiem dla niczego,

bo Niczemu się należy

też coś ze świata tego.

Bo choć jest on bóstwem,

całkiem tak codziennym,

to zdaje się ostatnio

innym wydawać zbędny.

A ja tego nie kumkam,

tego ja nie rozumiem,

bo gdyby nie on,

to nie byłoby i czegoś!

Jakoś ludziom zanika

zrozumienie pełni świata,

że jak się chce nocy,

to dzień dać musi drapaka.

Jak chcesz mieć ogarek,

głupi ty człowieku,

najpierw musisz mieć świeczkę

i palić ją na wdechu.

Pewno, że jakieś dziwaki

mogą ci zrobić produkt taki,

ale zapominasz szwarko,

że zalatuje to śmieciarką.

Bo tak jak ten co nie żył

życiem cię nie nakarmi,

tak zwyczajnie nie ma wypoczynku,

gdyś cały dzień spędził w nierucharni!

Więc rób rzeczy z niczego,

rób je całkiem bez sensu,

bo inaczej serio

nie dotrzesz do życia konsensu!”

Bo nic też jest potrzebne.

Bez nic nie ma coś…

… i w ogóle.

Day 475 of teaching how to be a bear… Dance with the winds, sometimes farting is all you need!!!

Dzień 475 uczenia jak misiem być… Tańcz z wiaterem, serio czasem trzeba sobie popierdzieć!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.