Pan Mistronos

„Pan Mistronos nad rzeczką mieszka,

zieloną ma skórkę, ten nasz koleżka.

Uczy się pilnie, przez noce i ranki,

ze swej mistronoskiej, wielce czytanki.

Ogólnie mówiąc, łobuz i huncfota,

ale jednak wielce inteligentna istota.

Problem ma jednak wielki, aczkolwiek jedyny,

mimo iż dorosły, wciąż z mamusią mieszka.

A ta wiadomo, jak to robią matki,

wciąż na niego najeżdża, wciąż mu pierze gatki.

I wciąż go zmusza, by napił się mleka,

a ona na to jej na wyspę ucieka.

Bo serio mamusiu, chyba zapomniałaś,

że ja uczulenie na nabiał miałem!

Ale tak to jest, jak się wciąż z rodzicami

woli przebywać, zamiast żyć z innymi osobami.

Pytam się go dlaczego, czy mu nie przeszkadza,

że jego mamusia w dorosłe życie nos mu wkłada?

A on na to, że przecież, nikt go nie zrozumie,

jak ta, co wie, czego on nie umie.

Nikt tak nie gotuje, nikt tak nie dopieści…

Sorry dalej nie słuchałem, wymiot się we mnie umieścił.”

Hihihi…

Ech! No bo tak!

A może jednak…

Day 641 of teaching how to be a bear… Do not talk when eating, you mess with holes too much then!!!

Dzień 641 uczenia jak misiem być… Nie żryj gdy gadasz, mieszasz wtedy nazbyt otwory!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.