Pierdziwiatr

„Właściwie powiew,

czyli nic nowego,

dopóki sobie nie uświadomisz

oddechu smrodliwego.

Najpierw wąchasz siebie,

bo tak uczyli,

że smrodki najczęściej

samiśmy zrobili.

Potem okolicę,

pociągam ją nosem,

starą kamienicę,

kanapkę z rybosem?

Aż w końcu na dwór wychodzę,

ot tak sobie na pole,

i czuję, że serio

zaraz komuś przyp…

Bo smrodek jest tutaj,

wieje sobą i miota,

oj, chyba serio…

pawia zaraz wygulgotam!

Widać, to znowu on,

ten wiatr Pierdziwiatr,

co dietę ma dziwaczną

ino kapuchę z grochem wcina!

Uciekam więc pod kołdrę,

najpierw prysznic biorę,

oj śmierdzi tutaj wszystko,

ale wiatru przecież nie upiorę!”

Hihihi…

Wiecie, ekologia śmierdzi!!!

A Wyspa bardzo ekologiczna… a Ptaszydło żre wciąż zielonki, to też nie pomaga!!!

Day 648 of teaching how to be a bear… Make your dreams come true, do not sit in others!!!

Dzień 648 uczenia jak misiem być… Nie właź z butami w cudze marzenia, spełniaj swoje!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.