Wschodzi sobie…

„Wschodzi sobie słonko,

słonko sobie wschodzi.

Nie patrzy na ludzi,

nic ich nie obchodzi.

Niby wiecie fajnie,

niby wiecie jasno,

ale ludzie zabiegani,

w słonko się nie patrzą.

Słonko o nich też nie dba.

Zimą w ogóle jest rzadsze.

Ale jednak mruga.

Ale jednak błyszczy…

A potem zachodzi.

No i właściwie chwila jego krótka.

Onego świecenia.

Onego wybryczka.

Prosta prawda taka,

że no to już zima.

A zimą to słonko

rzadziej się spotyka.

Ale gdy tak wschodzi,

coś się w Misiu rusza.

Bardziej nagle on głodny.

Bardziej chce słodycza.

Wschodzi sobie słonko,

słonko sobie wschodzi.

Może dziś go nie zobaczę?

Może dziś ciemność ino się narodzi?”

No serio…

Słonko i wiatery.

Mocne wiatry… brrr…

Day 1651 of teaching how to be a bear… Love one sometimes means to eat that one!!!

Day 1651 uczenia jak misiem być… Kochać coś, to czasem znaczy to coś zjeść!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.