A Miś ma monstera!

„Siedział grzecznie Miś w łóżeczku.

Trzymał nosek w swym kubeczku.

Nagle łomot, stukoty i pukanie…

Miś wychyla się ostrożnie na nie.

Na drzwi dziwnym wzrokiem zerka,

nie, nie zamawiana była wyżerka.

Kto więc puka? Kto śnieg na zewnątrz psuje?

Patrzy Miś, a na stopniu mała koperta podskakuje.

Zimno jest, no marzną łapki,

Miś szybko zagląda do paczki…

Ojojojojjj, a tam zielony!

Monster z pluszu ulepiony!

Otulając więc przybysza… myśli Miś

dobrze, że to nie była mysza!”


Ha! Monster przyjechał z bardzo bardzo bardzo daleka. Monstery są też fajne, choć to nie misie, co nie?

Monster jest oczywiście Ptaszydła. A to znaczy jeszcze jednego gościa do wietrzenia. Bo Ptaszydło wychdodzi na wietrzenia zawsze z obstawą. Podobno chrzcili go Jefferson, ale się nazywa Leaf, czyli tam tego Liściej, nie?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.