Koszmar misiowego obiadu

„I nadszedł ten dzień

wszelkiej okropności,

gdy nagle na talerzu

pojawiło się widmo niestrawności.

W postaci papryczek

zielem faszerowanych

i jeszcze kluseczek

z sałaty, czy innej mannej…

I na dodatek z sosem.

Wiecie, żarcie to zwodnicze.

Brązowym takim, a w nim

okropne rozgrzybie…

I dzień się taki pojawił.

I wiedziałem, że głodnym będę,

a potem się obudziłem

i już mogłem kiełbaską

zakąsić snu głębię.”

Nom nom nom.

Zawsze mam kiełbaskę awaryjną.

Dobrze obsuszoną cytując klasykę. LOL

Day 2686 of teaching how to be a bear… Sometimes everyday is just too painful!!!

Day 2686 uczenia jak misiem być… Czasem codzienność tak bardzo boli!!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.