Ciocia Rysia atakuje :)

No mogę trochę dudnić, to z góry mówię, że mogę, żeby potem nie było, że no wiecie… no dudnię, nie?

Bo szukam robaka 😉

No co, tak naprawdę to robak jest wszędzie, nawet jeśli wyłącznie metafizycznie tłumaczyć ma dlaczego wyżeram cukierki Wronie Pogance. Z drugiej strony jako ptaszydło rzędu żeńskiego wiadomo, lepiej niech cukierków nie je, bo potem jest gadanie: jestem gruba i nie polecę, bo mnie nic nie uniesie!!! Wiecie, lepiej sobie takie problemy z głowy zdjąć. Nawet z takiego… no ptasiego możdżku!

Bynajmniej z powodu urodzin Wrony rodzina nam się powiększyła – no nie o tłuszczyk na boczkach, ale o very very very blue Pentagramka. I to wszystko przez ciocie Rysię, no tą od Szyszki 🙂

Ale od początku.

W pluszowej rodzinie to jest tak, że nie ma tam jakieś 9 miesięcy oczekiwania i cyrki skąd się bierze pluszak, ale się stan pluszu zmienia raczej raptownie. Właściwie to w pełni niespodziewanie, bo albo to ktoś sam do nas przylatuje, albo Wrona znajduje gdzieś po drodze pluszaka – najczęściej w wersji z naderwanym uszkiem, napisem „nie tulić”, lub spalonego słońcem.

Dziś w wielkiej kopercie, wyżerając po drodze Mieszankę Wedlowską przybył Pentagramek. Dałem mu „bornholmkę” coby było widać, że jest tutaj u nas, no a nie gdzieś indziej.

Ale tylko do zdjęcia 😉

Był głodny straszliwie!!!

To się go dokarmia 🙂 No i wiecie… poznajemy się! 🙂 Wrona się popłakała, taka jest ostatnio wilgotna w rejonach oczków, no i w ogóle się zrobiło wzruszająco, tym bardziej, że jeszcze jakaś książka przyszła.

A Ptaszydło na książki pazerne 😉

Komuś ciastuszko?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.